Saga Detroit

David. Całkiem niedawno w Detroit XVII

Dotarło do mnie, że Kałach to przefantastyczne miejsce. Pomijając wszystkie oczywistości, pełni w mojej egzystencji arcyważną funkcję wabika. Ktokolwiek chce mi zaszkodzić, patrzy na oczywisty cel. I nie szuka dalej. A że czasy ciężkie, robi się dość zabawnie. Kilka okolicznych nomen omen pijawek czaji się, żeby zaszkodzić albo przejąć to przemiłe miejsce, kiedy moja głowa potoczy się gdzieś do rzeki. Szarańcza nie do końca kumam po co ale też by chciała. Jacyś goście odprawiają mi tu rytuały. Słodko. Co zasadniczo przypomina mi, że miałem zorganizować pokaz sztucznych ogni. Tylko Sara musi zorganizować inspektora p-poż, najlepiej tego, który potem będzie badał pożar, żeby skontrolował i potwierdził, że składowane są zgodnie z przepisami. Na piśmie..
No ale do rzeczy.
Czasy popularności się nam skończyły. Wygląda na to, że starsza część populacji doszła do wniosku, że jesteśmy dla nich niebezpieczni. I się dogadali. Ile tego dogadania było inspirowane przez liktora, czas pokaże. Niemniej, mimo wszystko, liktor był celem priorytetowym.

Nie, żeby był jakoś szczególnie upierdliwy, bo ostatnio jakby przycichł, ale Alessa miał plan jak go wykończyć, więc trzeba było ten plan zrealizować. Zawsze to jeden problem z głowy, plus paru wampirów nagle zerwanych ze smyczy będzie u nas miało spory dług. Zresztą nie da się walczyć na tylu frontach na raz. Trzeba któryś zamknąć.

Więc nawet nie wnikałem o co chodzi z tym portalem i co może przez niego przejść w którąkolwiek stronę. Załatwiłem jej czego Alessa potrzebowała, od krwi do ochrony. Pozostawiłem w rękach Andrew organizację małej rewolucji – która, w najgorszym razie odciągnie uwagę.
I chajda na smoka.

Jak wspomniałem, nie staram się nawet pojąć co tam się działo. Miałem chwilę dość nieprzyjemnej utraty kontroli, ale respekt dla Alessy, jakoś to ogarnęła. Liktor się pojawił. Zaprzyjaźnieni magowie zrobili to co obiecali no i wrzuciliśmy go do portala. Żeby nie było zbyt różowo, oczywiście, w tak zwanym międzyczasie niejaki Neumann wlazł do portala, a po chwili wylazł z niego Santucci.
Wow. Nie powiem, że tak wogóle się nie spodziewałem, że coś takiego może zajść. Nie powiem, miałem nadzieję, że jak go zobaczę będę w lepszej formie. Tymczasem byłem w fatalnej. No i pozostało mi tylko siedzieć i się uśmiechać. Przynajmniej, mogłem mieć nadzieję, że wyciągnę z niego coś o Samancie. Kiedy po chwilach paru Santucci zaczął się rozpadać w oczach z jednej strony było to miłe, ale z drugiej źródło informacji.. Sięgnąłem do jego umysłu i wyciągnąłem co się dało, zanim było za późno…
No i umarł Santucci, obudził się Santucci senior. Umarł Liktror, czas zająć się polityką, zanim polityka zajmie się nami. A mówili “wyśpisz się po śmierci…” Jasne.

View
Oczekiwanie...

Dobrze poznałem więzienie
Żyłem w tej celi
Otoczony przez te wszystkie demony
I płonące bramy piekieł.
Obwiniam moją matkę i mojego ojca
Za to jakim stałem się człowiekiem
Urodziłem się w tej rodzinie
Urodziłem się jako syn diabła
Oh nie ujrzę wolności
Do dnia
Kiedy mnie pogrzebią

To taka trudna droga do upadku
To taka trudna droga do upadku
Nie, nie pójdę do Nieba
Zamknęli mnie w tych ścianach
To taka trudna, trudna droga do upadku

Cóż, mam 20 lat za sobą
Prawię wszystko co mogę znieść
Wybudowałem tą furię gniewu
Wypełniam moją duszę cudzym gniewem
Nie ma już we mnie nadziei
Nie ma już radości
Bo jestem już tylko zwierzęciem dla wszystkich moich więziennych przyjaciół
Nie ma żadnego dobrego powodu dlaczego
powinienem dziś wciąż żyć

To taka trudna droga do upadku
To taka trudna droga do upadku
Nie, nie pójdę do Nieba
Zamknęli mnie w tych ścianach
To taka trudna, trudna droga do upadku

To taka trudna droga do upadku
To taka trudna droga do upadku
Nie, nie pójdę do Nieba
Zamknęli mnie w tych ścianach
To taka trudna, trudna droga do upadku

View
Negocjacje. SMS.

Oto moje warunki:

Populacja wampirów nie zostanie zwiększona o żadne nowe potomstwo. Nie dotyczy to oczywiście potomstwa dotychczas okazanego. Pod karą płonącego miecza i śmierci dla potomstwa.

Wampiry przyjezdne nie wjadą razem ze swoim potomstwem. Karą za złamanie będzie śmierć.

Wampiry osiadłe nie sprowadzą swoich potomków. Złamanie zakazu pod karą płonącego miecza i śmierci dla potomstwa.

W wyjątkowych wypadkach Rada Harpii może zezwolić na czasowy pobyt potomstwa przybyłego.

Kwestia domen… to już musicie obgadać z pozostałymi. Mało mnie to obchodzi….

Jeżeli się zgadzacie. Otrzymacie moje poparcie.

John M.

View
Kalashnikov Nights 14

W sobotnią noc wystąpi zespół Mothernight….

Obudziłam się późno, czułam ból
Staciłam moje marzenia i wiarę
Zamykam oczy i pytam siebie :
Czy mam jeszcze szansę?

Czy mam jeszcze szansę?

Mam broń, wybór należy do mnie
Czasami czuję się jak mały bóg
Chodź raz jeszcze, spróbuj zobaczyć
Kolejny, czekający mnie dzień

Czy mam jeszcze szansę?

Zabierz mnie teraz do swej głowy
Weź na przejażdżkę
Zabierz teraz i obudź
W miejscu, w którym mogę umrzeć

Usłysz moje marzenia
Jesteś swobodnymi uczuciami w moim utraconym rozsądku
Usłysz moje marzenia

Maleńkie marzenie
Trudne do dostrzeżenia

Obudziłam się późno, czułam ból
Staciłam moje marzenia i wiarę
Zamykam oczy i pytam siebie :
Czy mam jeszcze szansę?

Czy mam jeszcze szansę?

Mam broń, wybór należy do mnie
Czasami czuję się jak mały bóg
Chodź raz jeszcze, spróbuj zobaczyć
Kolejny, czekający mnie dzień

Czy mam jeszcze szansę?

Zabierz mnie teraz do swej głowy
Weź na przejażdżkę
Zabierz teraz i obudź
W miejscu, w którym mogę umrzeć

Usłysz moje marzenia
Jesteś swobodnymi uczuciami w moim utraconym rozsądku
Usłysz moje marzenia

View
Rytuał

Tube

Na przechadzkę idź tam na miasta skraj
Miń kolejowy trakt
Gdzie majaczy most
Niczym czarny ptak
Pełen dziur i szpar
Tam rogatki i ogień, sekret i o nim
Buczy w drutach wiatr
I już wiesz, że nie wrócisz, nie
Rynek miń omiń młyn
Przejdź przez most, omiń skład
Tam z błyskiem i grzmotem pojawi się on
Przystojny, w szarym płaszczu, czerwoną ma dłoń

W swe ramiona weźmie
Przytuli i pochwali
Rozpali znów marzenia
Które zdążył zgasić podły los
Po twą zmiętą duszę sięgnie
Z dna ciała ją dobędzie
I przepadłeś już
On jest Bóg on jest człek
On jest duch on jest guru
Jego imię szeptem mknie
Poprzez miasta oraz wsie
W kieszeni płaszcza chowa swą czerwoną dłoń

Groszem nie śmierdzisz?
On stówę da
Nie masz samochodu?
Będziesz miał
Nikt nie szanuje cię
Jak robak czujesz się
Stary nie roń łez
Bo oto nadchodzi on
Poprzez getto, poprzez slumsy
Przez zaułki pełne grozy
Gdzie nie stanie tam cień
Złowrogi kładzie się
W czerwonej swej ręce plik zielonych mnie

Zobaczysz go w koszmarach
Zawładnie twym snem
Pojawi się znikąd
Nie będzie tym czym jest
Zagnieździ się w głowie
I w telewizorze
Hej ostrzegam kolego
Lepiej kanał zmień

On jest Bóg on jest człek
On jest duch on jest guru
Jesteś pionkiem w jego grze
Która kończy się źle
Steruje i kreuje ją
Czerwona dłoń

View
List

Alesso,

Nadszedł czas.

W.N.

View
David. Całkiem niedawno w Detroit XVI

Dzień zaczął się przyjemnie. Do miasta zajechała szarańcza. Nomadzi. No już ambitniejszej nazwy sobie nie mogli wymysleć, ale co tam. Gang motocyklowy pewnie nie może nazywać się ambitnie. Może gość na szczycie ma doktorat z prawa czy innej ekonomii, ale ludki na dole raczej muszą być podatne na proste sygnały.
Mocno koedukacyjne towarzystwo, nadzwyczaj dobrze zorganizowane. I podobno robią świetne imprezy.
Moja tolerancja do imprez kończy się w Kałachu, więc zasadniczo nic ciekawego. Pytanie, ile imprez potrzebują, zanim wejdą na wojenną scieżkę.

Potem był VanHagen. Pomijając wątki polityczne i to kto chciałby władzy, kto zemsty, kto się boi a kto nie chciałby być wybrany przez Andrew, doznałem lekkiego olśnienia. Dotarło do mnie o co chodzi z Popem. Bo przecież nie o to, że wyłącza moce. Bzdura. Każda z harpii gdyby chciała wykończyłaby Popa bez żadnego problemu. Oni przecież nie posługują się mocami, tylko wpływami. Każdy może za odpowiednią cenę wynająć mały szwadron śmierci. Sposobów są setki.

Ale nie robią tego. Bo Pope to taki mały lokalny Hitler. Kluczową “mocą” Popa jest jego zwierzący magnetyzm. Coś, co miał jako człowiek, co pozostało na nim po przemianie i stworzyło abominację, której wszyscy się boją. Gość uzaleznia od siebie samym gadaniem. Inni muszą częstować krwią, dominować itp a on tylko gada. I wcześniej ludzie, a teraz wampiry ryzukują dla niego życie (patrz bunt 7 sióstr). I nikt do końca nie wie kto w tym mieście jest marionetką Popa, a kto nie. I każdy boji się go ruszyć, bo boi się zemsty tych, którzy już Popa wielbią. Chyba bardziej ich, niż Nemo. Miłość do Popa jest wystarczająco silna, żeby przetrwać dekady jego uwięzienia i po dekadach sprawić, że wampir rzuca wszystko na szalę i morduje księcia, żeby Popa uwolnić. Moc Popa jest wystarczająco silna, żeby po jednorazowym kontakcie zerwać więzy z Liktorem. Liktor przy Popie jest miękciutki jak kaczuszka.

Tym bardziej, że Liktor jest powtarzalny. Można o nim przeczytać w książkach (odpowiednich) Pope natomiast jest jednorazową abominacją, o której nikt nic nie wie, której boi się nawet jego stwórca.
Ile razy trzeba z nim gadać, żeby się uzależnić? Raz? 3 razy? Godzinę? Co gorsza, jego moc tak naprawdę znacznie bardziej boli nas, niz przykładowego VanHagena. Bo znacznie więcej rzeczy robimy osobiście i jesteśmy wtedy narażeni na kontakt.

Więc, kiedy pojawiła się okazja, ja też rzuciłem wszystko na szalę. Jak to wypłynie, Nemo będzie pewnie mniejszym z moich problemów. Większym będą jego akolici. Nie spodziewam się czegoś na tym ugrać, poza tym, że zatrzymałem jedną wojnę domową zanim się zaczęła.
Byłoby fajnie taką akcję obgadać, przygotować i przeprowadzić gdzieś indziej. Ale nie wiedziałem, czy po półgodzinnej rozmowie z nim dalej będę miał na to ochotę. Ani czy taka opcja się pojawi. Bo przecież po przejściu szarańczy, Pope mógł łatwo pozbierać resztki miast pod swoimi skrzydłami.
No i jebło. Nie ma Popa.

Jakiś czas potem, leżąc sobie na stole do wiwisekcji obsługiwanym przez pozaziemskie formy życia, pomyślałem sobie o pewnym kolesiu, który na powrót Popa czekał sobie parę dekad, który dla Popa powrotu zabił prawdopodobnie jedyną osobę, która znała lokalizację zakopania jego stwórcy. I zrobiło mi się jakoś ciepło w brzuszku.

PS.
A od jutra lekki remont w Kałachu. Cała ambona ze schodami do rozbiórki i wywiezienia. Utopię ją w jeziorze albo co. Zbuduje się nową na jej miejsce.

View
Alessa. Jebło to jebło po co drążyć temat

Trudno uwierzyć, ale wygląda na to, że nikt nie pragnie sięgnąć po władzę. Poszczególne kręgi pilnują jedynie by nikt z konkurentów nie otrzymał przywództwa, ale samemu boją się wychylić. Nic dziwnego, śmiertelność wśród Książąt jest ponadprzeciętnie wysoka. Poza tym, plotki o demonie przejmującym kontrolę nad każdym kolejnym wysoko usytuowanym spokrewnionym wyraźnie hamują odruchy ambicji.
Za wyjątkiem Judy, której ambicja została przytłumiona pragnieniem zemsty.
Ocalałe resztki Społeczności Detroid przyczaiły się żywiąc złudzenia, że świat da im czas na otrząśnięcie się po kolejnej katastrofie. Oczywiście tak się nie stało i nowe zagrożenie z rykiem wjechało do miasta. Do gangu motocyklistów zwanych “Nomadami” należą oprócz ludzi także wampiry, wilkołaki, magowie, a być może także inne stwory. Wygląda na to, że świetnie się ze sobą bawią. Zabawa w ich wydaniu to taniec, muzyka i śmierć. Miasta, przez które wcześniej przetoczyła się sfora, pozostawały niemal całkowicie przetrzebione z wampirzego pierwiastka. Można by się przyłączyć…
Brzmi kusząco (zresztą zabawa jest naprawdę silną stroną całego towarzystwa), ale moment jak zwykle niedogodny. Przeciwnik nie zechce o nas zapomnieć. Sprawa stała się dla niego osobista. Sami stwarzamy swoich najgorszych wrogów. Te słowa są prawdziwe zarówno względem Riwersa jak i Nemo. Prawda Davidzie? A może jeszcze o tym nie wiesz.
Ciężko będzie naprawić ten błąd.
Pope.
Był naszym asem w rękawie. Istotą o której wiedzieliśmy z całą pewnością, że potrafi pozbawić mocy Riversa, a że przy okazji pozbawiał mocy również nas…
Dawidzie, 20 lat temu będąc zwykłym człowiekiem nie zawahałbyś się stawić czoła szalonemu gliniarzowi, bo tym właśnie byłby Rivers przy Popie. W dodatku nie byłbyś sam. Co najmniej nasza trójka oraz Twoi ludzie którzy udowodnili swoją wartość pomagając uwolnić Amandę. Kto powinien się bać?
Zabiłeś go dla gadżetów jakimi są wampirze moce. Rozumiałabym Lailę, nawet siebie, ale właśnie Ty potrafiłbyś być wystarczająco skuteczny bez nich.
Dałeś się zmanipulować Von Hagenowi. Osiemdziesiąt procent wampirów w mieście jest od nas starsza i potężniejsza. Co z tego, że zachowujemy swoje moce, oni mają ich więcej. Są silniejsi. Bez mocy nasze szanse były by równe lub większe. Na naszą korzyść działa to że jesteśmy dziećmi tej epoki. że działamy razem. Mieliśmy przewagę. Mogliśmy stać się równorzędnym graczem dla Samuela, Judy, Von Hagena. Teraz znów jesteśmy w ich oczach pionkami.
Że nie moglibyśmy go kontrolować? Przecież nie przyszedł do ciebie na drinka. Chciał wysunąć jakąś propozycję.
No ale dobra, jebło to jebło.
Mam nadzieję, że wspomnienie leczniczych zabiegów Santa Marii Oleander, niewyobrażalnie biuściastej kapłanki Vodoo powstrzyma Cię na przyszłość przed słuchaniem się starszych.

View
Myśl

Śmiało , weź mnie teraz .
Daj mi to, o czym nie wiesz,
Śmiało , weź mnie całą teraz .
Weź to, weź to do swojej gry. .

Masz mnie w w przewodzącej kropli
Nigdy nie chcę puścić
Masz mnie z twoim rytmem miłości
Nigdy nie chce [z tego] wyjść .

Pomyśl o mnie , nigdy nie złamię ci serca .
Pomyśl o mnie , zawsze jesteś w ciemności .
Jestem twoim światłem, twoim światłem, twoim światłem.
Pomyśl o mnie , nigdy nie jesteś w ciemności .

Teraz , kiedy to wszystko wywyższam
Wpuść mnie do swego poznania

Masz mnie w otwartej dłoni
Nigdy nie chce wrócić
Jak pozwolimy ci pozostać nigdy nie znalezionym ?
Wiesz, że to wyjdzie .

Pomyśl o mnie , nigdy nie złamię ci serca .
Pomyśl o mnie , zawsze jesteś w ciemności .
Jestem twoim światłem, twoim światłem, twoim światłem.
Pomyśl o mnie , nigdy nie jesteś w ciemności .

Pomyśl o mnie , nigdy nie złamię ci serca .
Pomyśl o mnie , zawsze jesteś w ciemności .
Jestem twoim światłem, twoim światłem, twoim światłem.
Pomyśl o mnie , nigdy nie jesteś w ciemności .

Pomyśl o mnie , nigdy nie złamię ci serca .
Pomyśl o mnie , zawsze jesteś w ciemności .
Jestem twoim światłem, twoim światłem, twoim światłem.
Pomyśl o mnie , nigdy nie jesteś w ciemności .

View
Kalashnikov Nights 12

W tą sobotnią noc wystąpi Kaleida.

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.