Saga Detroit

Rytuał

Tube

Na przechadzkę idź tam na miasta skraj
Miń kolejowy trakt
Gdzie majaczy most
Niczym czarny ptak
Pełen dziur i szpar
Tam rogatki i ogień, sekret i o nim
Buczy w drutach wiatr
I już wiesz, że nie wrócisz, nie
Rynek miń omiń młyn
Przejdź przez most, omiń skład
Tam z błyskiem i grzmotem pojawi się on
Przystojny, w szarym płaszczu, czerwoną ma dłoń

W swe ramiona weźmie
Przytuli i pochwali
Rozpali znów marzenia
Które zdążył zgasić podły los
Po twą zmiętą duszę sięgnie
Z dna ciała ją dobędzie
I przepadłeś już
On jest Bóg on jest człek
On jest duch on jest guru
Jego imię szeptem mknie
Poprzez miasta oraz wsie
W kieszeni płaszcza chowa swą czerwoną dłoń

Groszem nie śmierdzisz?
On stówę da
Nie masz samochodu?
Będziesz miał
Nikt nie szanuje cię
Jak robak czujesz się
Stary nie roń łez
Bo oto nadchodzi on
Poprzez getto, poprzez slumsy
Przez zaułki pełne grozy
Gdzie nie stanie tam cień
Złowrogi kładzie się
W czerwonej swej ręce plik zielonych mnie

Zobaczysz go w koszmarach
Zawładnie twym snem
Pojawi się znikąd
Nie będzie tym czym jest
Zagnieździ się w głowie
I w telewizorze
Hej ostrzegam kolego
Lepiej kanał zmień

On jest Bóg on jest człek
On jest duch on jest guru
Jesteś pionkiem w jego grze
Która kończy się źle
Steruje i kreuje ją
Czerwona dłoń

View
List

Alesso,

Nadszedł czas.

W.N.

View
David. Całkiem niedawno w Detroit XVI

Dzień zaczął się przyjemnie. Do miasta zajechała szarańcza. Nomadzi. No już ambitniejszej nazwy sobie nie mogli wymysleć, ale co tam. Gang motocyklowy pewnie nie może nazywać się ambitnie. Może gość na szczycie ma doktorat z prawa czy innej ekonomii, ale ludki na dole raczej muszą być podatne na proste sygnały.
Mocno koedukacyjne towarzystwo, nadzwyczaj dobrze zorganizowane. I podobno robią świetne imprezy.
Moja tolerancja do imprez kończy się w Kałachu, więc zasadniczo nic ciekawego. Pytanie, ile imprez potrzebują, zanim wejdą na wojenną scieżkę.

Potem był VanHagen. Pomijając wątki polityczne i to kto chciałby władzy, kto zemsty, kto się boi a kto nie chciałby być wybrany przez Andrew, doznałem lekkiego olśnienia. Dotarło do mnie o co chodzi z Popem. Bo przecież nie o to, że wyłącza moce. Bzdura. Każda z harpii gdyby chciała wykończyłaby Popa bez żadnego problemu. Oni przecież nie posługują się mocami, tylko wpływami. Każdy może za odpowiednią cenę wynająć mały szwadron śmierci. Sposobów są setki.

Ale nie robią tego. Bo Pope to taki mały lokalny Hitler. Kluczową “mocą” Popa jest jego zwierzący magnetyzm. Coś, co miał jako człowiek, co pozostało na nim po przemianie i stworzyło abominację, której wszyscy się boją. Gość uzaleznia od siebie samym gadaniem. Inni muszą częstować krwią, dominować itp a on tylko gada. I wcześniej ludzie, a teraz wampiry ryzukują dla niego życie (patrz bunt 7 sióstr). I nikt do końca nie wie kto w tym mieście jest marionetką Popa, a kto nie. I każdy boji się go ruszyć, bo boi się zemsty tych, którzy już Popa wielbią. Chyba bardziej ich, niż Nemo. Miłość do Popa jest wystarczająco silna, żeby przetrwać dekady jego uwięzienia i po dekadach sprawić, że wampir rzuca wszystko na szalę i morduje księcia, żeby Popa uwolnić. Moc Popa jest wystarczająco silna, żeby po jednorazowym kontakcie zerwać więzy z Liktorem. Liktor przy Popie jest miękciutki jak kaczuszka.

Tym bardziej, że Liktor jest powtarzalny. Można o nim przeczytać w książkach (odpowiednich) Pope natomiast jest jednorazową abominacją, o której nikt nic nie wie, której boi się nawet jego stwórca.
Ile razy trzeba z nim gadać, żeby się uzależnić? Raz? 3 razy? Godzinę? Co gorsza, jego moc tak naprawdę znacznie bardziej boli nas, niz przykładowego VanHagena. Bo znacznie więcej rzeczy robimy osobiście i jesteśmy wtedy narażeni na kontakt.

Więc, kiedy pojawiła się okazja, ja też rzuciłem wszystko na szalę. Jak to wypłynie, Nemo będzie pewnie mniejszym z moich problemów. Większym będą jego akolici. Nie spodziewam się czegoś na tym ugrać, poza tym, że zatrzymałem jedną wojnę domową zanim się zaczęła.
Byłoby fajnie taką akcję obgadać, przygotować i przeprowadzić gdzieś indziej. Ale nie wiedziałem, czy po półgodzinnej rozmowie z nim dalej będę miał na to ochotę. Ani czy taka opcja się pojawi. Bo przecież po przejściu szarańczy, Pope mógł łatwo pozbierać resztki miast pod swoimi skrzydłami.
No i jebło. Nie ma Popa.

Jakiś czas potem, leżąc sobie na stole do wiwisekcji obsługiwanym przez pozaziemskie formy życia, pomyślałem sobie o pewnym kolesiu, który na powrót Popa czekał sobie parę dekad, który dla Popa powrotu zabił prawdopodobnie jedyną osobę, która znała lokalizację zakopania jego stwórcy. I zrobiło mi się jakoś ciepło w brzuszku.

PS.
A od jutra lekki remont w Kałachu. Cała ambona ze schodami do rozbiórki i wywiezienia. Utopię ją w jeziorze albo co. Zbuduje się nową na jej miejsce.

View
Alessa. Jebło to jebło po co drążyć temat

Trudno uwierzyć, ale wygląda na to, że nikt nie pragnie sięgnąć po władzę. Poszczególne kręgi pilnują jedynie by nikt z konkurentów nie otrzymał przywództwa, ale samemu boją się wychylić. Nic dziwnego, śmiertelność wśród Książąt jest ponadprzeciętnie wysoka. Poza tym, plotki o demonie przejmującym kontrolę nad każdym kolejnym wysoko usytuowanym spokrewnionym wyraźnie hamują odruchy ambicji.
Za wyjątkiem Judy, której ambicja została przytłumiona pragnieniem zemsty.
Ocalałe resztki Społeczności Detroid przyczaiły się żywiąc złudzenia, że świat da im czas na otrząśnięcie się po kolejnej katastrofie. Oczywiście tak się nie stało i nowe zagrożenie z rykiem wjechało do miasta. Do gangu motocyklistów zwanych “Nomadami” należą oprócz ludzi także wampiry, wilkołaki, magowie, a być może także inne stwory. Wygląda na to, że świetnie się ze sobą bawią. Zabawa w ich wydaniu to taniec, muzyka i śmierć. Miasta, przez które wcześniej przetoczyła się sfora, pozostawały niemal całkowicie przetrzebione z wampirzego pierwiastka. Można by się przyłączyć…
Brzmi kusząco (zresztą zabawa jest naprawdę silną stroną całego towarzystwa), ale moment jak zwykle niedogodny. Przeciwnik nie zechce o nas zapomnieć. Sprawa stała się dla niego osobista. Sami stwarzamy swoich najgorszych wrogów. Te słowa są prawdziwe zarówno względem Riwersa jak i Nemo. Prawda Davidzie? A może jeszcze o tym nie wiesz.
Ciężko będzie naprawić ten błąd.
Pope.
Był naszym asem w rękawie. Istotą o której wiedzieliśmy z całą pewnością, że potrafi pozbawić mocy Riversa, a że przy okazji pozbawiał mocy również nas…
Dawidzie, 20 lat temu będąc zwykłym człowiekiem nie zawahałbyś się stawić czoła szalonemu gliniarzowi, bo tym właśnie byłby Rivers przy Popie. W dodatku nie byłbyś sam. Co najmniej nasza trójka oraz Twoi ludzie którzy udowodnili swoją wartość pomagając uwolnić Amandę. Kto powinien się bać?
Zabiłeś go dla gadżetów jakimi są wampirze moce. Rozumiałabym Lailę, nawet siebie, ale właśnie Ty potrafiłbyś być wystarczająco skuteczny bez nich.
Dałeś się zmanipulować Von Hagenowi. Osiemdziesiąt procent wampirów w mieście jest od nas starsza i potężniejsza. Co z tego, że zachowujemy swoje moce, oni mają ich więcej. Są silniejsi. Bez mocy nasze szanse były by równe lub większe. Na naszą korzyść działa to że jesteśmy dziećmi tej epoki. że działamy razem. Mieliśmy przewagę. Mogliśmy stać się równorzędnym graczem dla Samuela, Judy, Von Hagena. Teraz znów jesteśmy w ich oczach pionkami.
Że nie moglibyśmy go kontrolować? Przecież nie przyszedł do ciebie na drinka. Chciał wysunąć jakąś propozycję.
No ale dobra, jebło to jebło.
Mam nadzieję, że wspomnienie leczniczych zabiegów Santa Marii Oleander, niewyobrażalnie biuściastej kapłanki Vodoo powstrzyma Cię na przyszłość przed słuchaniem się starszych.

View
Myśl

Śmiało , weź mnie teraz .
Daj mi to, o czym nie wiesz,
Śmiało , weź mnie całą teraz .
Weź to, weź to do swojej gry. .

Masz mnie w w przewodzącej kropli
Nigdy nie chcę puścić
Masz mnie z twoim rytmem miłości
Nigdy nie chce [z tego] wyjść .

Pomyśl o mnie , nigdy nie złamię ci serca .
Pomyśl o mnie , zawsze jesteś w ciemności .
Jestem twoim światłem, twoim światłem, twoim światłem.
Pomyśl o mnie , nigdy nie jesteś w ciemności .

Teraz , kiedy to wszystko wywyższam
Wpuść mnie do swego poznania

Masz mnie w otwartej dłoni
Nigdy nie chce wrócić
Jak pozwolimy ci pozostać nigdy nie znalezionym ?
Wiesz, że to wyjdzie .

Pomyśl o mnie , nigdy nie złamię ci serca .
Pomyśl o mnie , zawsze jesteś w ciemności .
Jestem twoim światłem, twoim światłem, twoim światłem.
Pomyśl o mnie , nigdy nie jesteś w ciemności .

Pomyśl o mnie , nigdy nie złamię ci serca .
Pomyśl o mnie , zawsze jesteś w ciemności .
Jestem twoim światłem, twoim światłem, twoim światłem.
Pomyśl o mnie , nigdy nie jesteś w ciemności .

Pomyśl o mnie , nigdy nie złamię ci serca .
Pomyśl o mnie , zawsze jesteś w ciemności .
Jestem twoim światłem, twoim światłem, twoim światłem.
Pomyśl o mnie , nigdy nie jesteś w ciemności .

View
Kalashnikov Nights 12

W tą sobotnią noc wystąpi Kaleida.

View
Zapowiedź

Dalej synu, idź nad wodę
I zobacz płaczące kobiety
Potem idź w góry
Mężczyźni, oni też płaczą
Ojcze, dlaczego wszystkie kobiety płaczą?
One wszystkie płaczą za swoimi mężczyznami
Więc dlaczego wszyscy mężczyźni płaczą?
Oni płaczą za kobietami

To jest piosenka płaczu
Piosenka, w której się lamentuje
W chwili, gdy wszyscy mężczyźni i wszystkie kobiety śpią
To jest piosenka płaczu
Ale nie będę płakać długo

Ojcze, dlaczego dzieci płaczą?
One jedynie łkają synu
O, one jedynie łkają ojcze?
Tak, prawdziwy płacz dopiero nadejdzie

To jest piosenka płaczu
Piosenka, w której się lamentuje
W chwili, gdy wszytkie małe dzieci śpią
To jest piosenka płaczu
Ale nie będę płakać długo

O, ojcze powiedz, czy ty płaczesz?
Twoja twarz jest mokra, gdy jej dotknąć
O, więc przepraszam ojcze
Nie myślałem, że cię tak skrzywdzę.

To jest piosenka płaczu
Piosenka, w której się lamentuje
W chwili, gdy kołyszemy się do snu
To jest piosenka płaczu
Ale nie będę płakać długo
Nie, nie będę płakać długo.

View
Wielka draka w małej dzielnicy

Krew zdążyła już zakrzepnąć na tłustej ceramicznej posadzce. Mimo iż pusta, w hali ubojni śmierdziało tłuszczem, mięsem i krwią. Z prowadnic zwisały stalowe haki. McRoy pochylił się nad pierwszym z leżących w rzędzie ciał. Stojący obok niego mężczyzna nerwowo tarł policzki. Był blady i miał sińce pod oczami. Miligan czasem nadużywał ale w granicach normy.
- Wszyscy martwi, cała piątka w tym nasz człowiek. Najdziwniejsze że towar leży nieruszony. Tych pięciu należy do Błękitnych, mają dziary na plecach. Nasz, to Timmy. O ten, tu – wskazał na jakiegoś blondyna. Miał tu dyżur. Kilka razy zdążył strzelić. Był sam, bo uznaliśmy że meta jest pewna. Wiedziałem o niej ja, James ze swoimi chłopakami no i Timmy. Jak Błękitni się dowiedzieli – ni chuja nie wiem.
- Sprawdź czy niczego nie brakuje, Jack – McRoy zwrócił się do stojącego za nim brodatego mężczyzny. Głos miał spokojny. Przyjrzał się nieboszczykom. Zostali tu zaciągnięci, ale żyli. Wykończono ich tutaj. Spokojna egzekucja. Dwa strzały w korpus jeden w głowę. Niczym zabójcy z Mossadu. Więc ktoś trzeci wszedł tu w trakcie napadu i załatwił wszystkich. Tylko czemu nie wzięli towaru. Rozejrzał się. Wszystkie ślady równo zadeptane. Gliny ze swoim sprzętem dałyby radę. Może. Ale to raczej wykluczone.
- Timmego załatwili Błekitni, a ktoś trzeci załatwił Błękitnych. Ciekawe kto?
- Ta.. Kurwa, chyba nasz anioł stróż.
- Co?
- Anioł stróż, kurwa.
- Co ty pieprzysz?
- Mówię poważnie. Pokażę Ci coś jeszcze. Jest na ścianie tuż nad towarem – skazał ręką Miligan.
McCoy odwrócił się. Drewniane skrzynie z bronią stojące pod ścianą naprzeciwko zwłok miały lekko uchylone pokrywy. Jack odkładał właśnie łom.
- I co Jack?
- Wszystko OK, szefie. Wszystko ładniutko. Żadnej klameczko nie brakuje. Leżą wszyściuchie równiutko w przegródeczkach jak je w Belfaście zapakowali.
Przynajmniej to. Klienci dostaną towar i straty nie będzie. McCoy spojrzał pytająco na Miligana
- No to co chcesz mi pokazać?
- Moment. Musze zgasić światło i włączyć te niebieskie lampy.
- Co?
- No wiesz te do dezynsekcji czy jakoś tak.. – Miligan podszedł do włączników oświetlenia. Rozległ się lekki trzask i salę zalała fioletowa poświata.
Oczy zabitych miały święcące obwódki niczym pomalowane.
Nad towarem błyszczał dotychczas niewidoczny napis:

And Shepherds we shall be. 
""I staniemy się pasterzami""
For thee, my Lord, for thee. 
""Dla Ciebie mój panie dla Ciebie""
Power hath descended forth from Thy hand. 
""Z Potęgą otrzymaną prosto z Twej dłoni""
Our feet may swiftly carry out Thy command. 
""Nasze nogi nieść mogą spokojnie Twe rozkazy""
So we shall flew river forth to Thee. 
""Tak więc rozlejemy rzekę ku Tobie""
And teeming with souls shall it ever be. 
""I poskramiać duszę będziemy na wieki""
E Nomini Patri E Fili E Spiritus Sancti. 
""W imię ojca i syna i ducha świętego.""

Ja pierdzielę. Chyba muszę zadzwonić.. – pomyślał McCoy. Tydzień temu meta w porcie. Teraz to. Ale to tu, to coś zgoła innego. I wykraczało poza zwykłe Interesy. Dotykało tych drugich.

View
Posąg

Posąg

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.