Saga Detroit

Samantha. Letarg. Głosy.

To był jej trzeci sen. Pierwszy i drugi były takie krótkie. Tuż po śmierci stwórczyni. Wredna francuska suka. Wypiła ją całą i nawet nie zorientowała się gdy przeżuwała już tylko proch. A potem ten ból…
Niby narodowość nie ma w życiu wampira znaczenia. Ale… musiała to przed samą sobą wyznać, jej matka była naprawdę wielką suką. Jak ona. Zachichotała.
Dziwne. Czuła dłonie i stopy. I mrowienie. Czyli jednak zadziałało. Ten pieprzony Lekarz miał rację.
Zaśmiała się. Jej głos był jakby zniekształcony. Przecież śniła. I zmieniała się. Ciekawe ile to zajmie.
Tylko żeby Dawid niczego nie spaprał. Chociaż musiała przed sobą przyznać że dobrze go WYBRAŁA. Okazał się być zdolny do przetrwania. Dobrze. Jest jeszcze młody, gniewny, ambitny. Zbuntowany. Pewno cieszy go ta cała sytuacja. Że mnie upokorzył. UPOKORZYŁ MNIE.
JESZCZE WRÓCI… Nie nie możesz o tym myśleć. On może to WYCZUĆ.
Niełatwo ją było nastraszyć, ale Lekarza się bała.
Nawet Santucci mimo iż jego zabawy ze swoimi… pragnieniami były czarne. To… Lekarz.
On nawet nie był szalony. To było coś więcej. On był niczym wir szaleństwa. Nic dziwnego że Santucci wokół niego krążył. Ten obłędny zapał, którym zarażał.
Gdy zobaczyła wtedy jego CÓRKĘ na tym stole to zrozumiała że któregoś dnia dla własnego dobra będzie musiała go zniszczyć.
Tak nie można. Wszystko ma swoje granice.
Gdy te dwie zwariowane wampirzyce przyszły do niej w porcie… tak to było to. Zwłaszcza iż miały list od Merkucja. Uroczy, niski Merkucjo. Przystojny. I zabójczo skuteczny. Czyli że Nadchodzi czas zmiany.
DAVID. Dawid jest niewiadomą… Chyba że NIM pokieruje
Nim będzie ZA PÓŹNO

View
David. Całkiem niedawno w Detroit XV

Nie wiem co Alessa powiedziała Gilbertowi, ale zadziałało. Jako tako.
Ale miejsce na pułapkę było dobrane fatalnie. Ruch jak w hipermarkecie. Najpierw pojawił się jakiś blondyn. Nikogo podobnego do blondyna jeszcze nie spodlałem, ale gość mnie wyczuł i prawie zauważył. Nie wiem kto to był i co potrafił, ale ktoś dopadł Harry’ego 3 ulice dalej i szperał w nagraniach. Albo namierzył łączność albo ma bardzo nadnaturalny szósty zmysł. Albo to nie on, tylko koczownicy..
Potem pojawiło się 2 kolesi… hmm, właśnie..koczowników? Nazwijmy ich dla uproszczenia koczownikami. W gangu są Wampiry, Wilkołaki i ludzie. Ciekawa mieszanka. Niestety nie miałem czasu z nimi pogadać, na scenie pojawili się apostołowie i trzeba było zacząć sprzątanie. Gilbert się nie pojawił. Tajemniczy niewidoczny też raczej nie. Pojawiło się ośmiu apostołów. Przyznam, że miałem pewne wątpliwości. Nie mam pojęcia jak Dalego sięgają macki naszego Strażnika, ale była szansa, że przechwyci jakąś komunikację i będzie wiedział. Chyba jednak nie wiedział, a na pewno nie przekazał informacji dalej. A więc „Apostołowie” byli dokładnie tam, gdzie mieli być. A Mjolnir jest…. sexy.
Tymczasem na moście objawił się Nemo i jego Pan. Wielki straszny Nemo, którego boi się całe miasto… i jego Pan. Usłyszeliśmy komendę „Zniszcz ich”, ale zwierzak chyba się stawiał. Wyglądał, jakby walczył z każdym krokiem. Co za niespotykana okazja, Nemo potrzebuje pomocy.. A niekonwecjonalny problem wymaga niekonwencjonalnego podejścia. Normalnie granat zapalający byłby pewnie ostatnią rzeczą, o którą Nemo by prosił. Ogień mógł go zniszczyć, ale w przypadku takiego dziadka szansa na to była raczej mała. Równie mała, jak to że płonący jak pochodnia Nemo będzie nad sobą panował. Bestia przejęła kontrolę i jak się okazało, była też wystarczająco silna na łańcuchy Riviersa. Ciekawe. Może to dlatego bał się Laili? Wampirza bestia to coś, czego nawet on nie potrafi kontrolować?
Tak czy inaczej, Nemo zmył się do wody a my.. no cóż, zmyliśmy się z parku. Po drodze spacyfikowałem resztę apostołów, zarządziłem ewakuację. Yoon Hee wysłałem na komin koło parku Gilberta. Tak na wszelki wypadek. Chłopaki sprawili się świetnie, choć straty były dotkliwe. Spodziewałem się, że na scenie pojawi się trochę mniej apostołów i trochę więcej kultystów. A więc.. spisali się świetnie w starciu z jakby nie było sześcioma wampirami. Biorąc pod uwagę, że to ich pierwsze spotkanie z takim przeciwnikiem.. Cóż, trzeba będzie zorganizować popijawę za poległych, premię dla tych co przeżyli a jak ochłoną to solidna analiza akcji, żeby następnym razem poszło lepiej.
Szybka wizyta w klubie, gdzie pojawiło się więcej koczowników a Alessa postanowiła zrobić rozróbę. Dziwne, wcześniej nie wyglądała na tak przywiązaną do matki, żeby po jej zniknięciu przejawiać tendencje samobójcze.. Ale z drugiej strony, w obliczu stwórców nie zawsze działamy racjonalnie. Sam wiem najlepiej.
Taa, dopiero tam dotarło do mnie, co mówiła Laila. Wezwała Gilberta. A my przyszliśmy do Kałacha… Oczywiście było już za późno na ewakuację. Wielki zły Gangrel przybył.
Na szczęście nie był nerwowy. Chciał pogadać. OczywiścieNaturalnie jego Pan nie mógł mu na to pozwolić, ale powstrzymał się na tyle, że się na nas nie rzucił. Rozeszliśmy się szybko. Kolejna ciekawa informacja. Kolejny wampir na łańcuchu, który próbuje się wyrywać. Trzeba założyć, że Glibert ma łańcuch długo. Nemo pewnie jeszcze dłużej. A dalej walczą… to dobrze. Zapewne nasz strażnik musi się skupić, żeby ich do czegoś zmusić, a nie może się skupiać na wszystkich naraz.
Ale to rozważania na potem. To była okazja, która długo mogła się nie powtórzyć. Apostołów nie ma, Gilbert poza parkiem. Nie było tam nikogo, kto mógłby mnie zatrzymać. Okazje jak ta nie pojawiają się codziennie, więc długo nie myślałem. Zwłaszcza, że Thor był już na miejscu. .. Miejsce, zgodnie z przewidywaniami wyraźnie do kogoś należało. Na tyle mocno, że Lina nie miała problemów, żeby mnie dostrzec. Była zaskakująco szybka, ale brakowało jej techniki. No i sierp zasadniczo nie jest bronią do walki. Jak już mnie zahaczyła, bolało, ale ta sztuka wyszła jej tylko raz… Ciekawe jaką truciznę zaliczyłem tym razem. Linę zostawiłem z kołkiem w piersi. Normalnie pewnie urwałbym jej głowę, ale Gilbert był spokojny w Kałachu. Zostawiając jego córkę żywą mogłem mu się odwdzięczyć za dobre chęci. I utrzymać dobry kontakt na przyszłość.
Amandę znalazłem w podziemiach, uwolniłem i podkarmiłem. Dziewczyny pojawiły się chwile potem (nigdy tak naprawdę nie wierzyłem, że zostaną w klubie, zwłaszcza Amanda, ale dobrze było mieć te 15 minut przewagi na spokojną infiltrację. Wrzuciłem Amandę do auta i odjechaliśmy. Sekundę przed powrotem Gilberta. Wspominałem już, że Mjolnir jest sexy? Samochód Gilberta wylądował w rowie, więc pościgu nie było. Odjechaliśmy.
Reasumując, Strażnik chce nas zniszczyć. Pytanie, kto w tym mieście jest wolny od jego wpływów..

View
News

The Detroit News is reporting that the FBI raids are targeting a Christian militia group called the Hutaree. Members of the group describe themselves as “Christian soldiers who are preparing for the arrival and battle with the anti-Christ,” the paper reported.
There seems to be some confusion about who the FBI is seeking out. M. L. , who’s involved with a group named Michigan Militia, told the paper neither his organization nor The Southeast Michigan Volunteer Militia were involved in any way.

Source: http://www.nbcchicago.com/news/local/Reports-FBI-Arrest-in-Suburbs-Connected-to-Michigan-Cult-Hutaree-militia-89361672.html#ixzz3Kx4vuelc
Follow us: @nbcchicago on Twitter | nbcchicago on Facebook

View
Pierwszy i Ostatni

Twój własny osobisty Jezus
Ktoś, kto usłyszy twe modlitwy
Ktoś, kto się martwi
Twój własny osobisty Jezus
Ktoś, kto usłyszy twe modlitwy
Ktoś, kto tutaj jest

Czucie nieznanym
I jesteście wszyscy samotni
Ciało i kość
przez telefon
Podnieś słuchawkę
Zrobię cię wyznawcą
Weź drugą jakośc
Weź mnie do testu
Rzeczy na twojej piersi
Tego potrzebujemy do spowiedzi
Będę zbawicielem
Wiesz, że mogę wybaczyć
Dosięgnij i dotknij wiary
Dosięgnij i dotknij wiary

Twój własny personalny Jezus

Czucie nieznanym
I jesteście wszyscy samotni
Ciało i kość
przez telefon
Podnieś słuchawkę
Zrobię cię wyznawcą
Wiesz, że mogę wybaczyć
Dosięgnij i dotknij wiary
Twój własny personalny Jezus
Dosięgnij i dotknij wiary

View
David. Całkiem niedawno w Detroit XIV

LogoCovenantOrdoDracul.pngDziś spotkałem czarodzieja. Poszło nieźle. Zaskakująco nieźle. Szczerze mówiąc, miałem sporo obaw. Pierwszy czarownik z którym rozmawiałem był przykuty do ściany w jakiejś opuszczonej piwnicy. Miał zaskakującą jak na osobę w jego pozycji tendencję do podziału świata na ludzi (on) i bestie (czyli ja). Zasadniczo każdy może szufladkować świat wedle upodobań, ale jego natarczywe próby pokazania mi jak bardzo niską formą egzystencji jestem i jak mną gardzi zakrawały niemal na próby popełnienia samobójstwa. Może zresztą to były próby popełnienia samobójstwa.

Dzisiejszy czarodziej nie miał takich problemów. Oczywiste było, że się boi. Mamrotał coś o słońcu trzymanym w ręku i z pewnością miał w okolicy 2 kumpli do pomocy w razie problemów, ale był racjonalny. Najwyraźniej w kwestii pozbycia się strażnika aka Liktora są za. Być może będą w stanie odczepić od niego Lailę. Jesteśmy w kontakcie. Może coś z tego wyniknie.

Co więcej, wykasował z mojej czarnej listy potencjalnego trudnego przeciwnika. Już tylko dla tego opłacało się z nim spotkać. Ashante sterowana przez Riviersa…. miesiąc temu nigdy bym nie uwierzył.
Gorzej poszło w psychiatryku. Gość się przestraszył i się zaparł. Będą musiał podejść do niego z innej strony. Najprościej byłoby zaangażować Lailę, tylko trzeba ją najpierw odczepić od Riviersa. A najlepiej od Santucciego też..

No i nowy wampir Barlowa okazał się być jego potomkiem. Ciekawe.. Wydaje się, że każdy wampir w tym mieście ma tajnego potomka, z wyjątkiem oczywiście tych, którzy mają jawnych potomków. Są też tacy, którzy mają jawnych potomków i tajnych potomków…Ciekawe jak w tym kontekście wygląda Ashante…. W sumie, pewnie nawet jeśli miała potomka, to albo jest kontrolowany przez Riviersa albo Gilberta. Albo jedno i drugie.

Gilbert tymczasem bardzo się zaktywizował. Porwanie Amandy to dość agresywna zagrywka. Oficjalnie miał na celu szantażowanie Alessy i zdobycie dziecka Popa w dość oczywistej nadziei kontrolowania naszego nowego….sąsiada.. Nie wnikając w szanse na takie rozwiązanie, Alessa postanowiła skonsultować się z Nemo a ten rozwiązał problem. Zdemolował Elizjum, zabił kogoś po drodze i zabrał dziecko. Dziecko. Jest to jakaś informacja na temat Popa. Trzeba być psycholem, żeby przemienić dziecko.. Pomijając już kwestię zasad.
A więc oficjalnie.. Szczerze mówiąc różne koncepcje przychodzą mi do głowy. Porwanie Amandy wygląda autentycznie. Alessa czuje, że jej matkę torturują. Powiedzmy więc, że wykluczymy współpracę. Ale czy naprawdę Gilbert nie wie o rozróbie w Elizjum? A jednak Amanda żyje. Może jednak próbuje wyciągnąć coś od Amandy? Wiedza, informacje, przedmiot? Gilbert bawi się w Frankensteina, może czegoś mu brakuje i Amanda to wie? Albo ma? Nie udało im się przeszukać całej jej pracowni. Alessa widziała, jak do pomieszczenia Amandy wszedł Barlow. Kolejna dezinformacja? Wcześniej Ja podpalałem jakieś magazyny, teraz Barlow torturuje Amandę. Może Gilbert po prostu miesza i ma nadzieję, że wszyscy wytłuką się nawzajem i ułatwią mu pozbycie się niedobitków…?

Plan Alessy z wywabieniem Gilberta może zadziałać. Groźba, że zawiezie ją do Nemo brzmi dość drastycznie. Jeśli oczywiście Gilbertowi zależy na dziewczynce i jeśli nie wie, że Nemo już ją ma. Duże “jeśli”, ale warto sprawdzić. Albo będzie tam Gilbert, albo czegoś się o nim dowiemy, albo podeśle kogoś po Alessę i trochę się osłabi.

View
Z pamiętników Nicolasa
zamieszczone fragmenty udostępniła Alessa

(…)
Oglądam z przerażeniem tłum zgromadzony na placu.


To prawdziwa wolność wymaga poświęcenia i bólu.
Większość ludzi tylko myśli że chce wolności. W rzeczywistości, tęsknią za niewolą porządku społecznego, prawa sztywnych, materializmu.
Jedyną wolnością jaką ludzie chcą jest wolność życia w wygodzie. Nie rozumiejąc że cały czas przebywają w więzieniu. I chcą w nim przebywać.
Jakże mnie oni brzydzą.
Kontrola nad tą tłuszczą zawsze była przywilejem naszego gatunku. Teraz zrozumiałem jak bardzo jestem zniewolony. Stwór pojawił się znikąd. I spętał mnie… Niczym kociaka…


Stałem się zagubiony w moim mieście, domenie, królestwie. Ufałem nielicznym – obawiałem się większości. Ucieczka wydawała mi się sensownym uczynkiem. Nawet William ze swoją pasją, możliwościami kreowania niezliczonych światów nie dawał pocieszenia. Oferował tylko chwilowe zapomnienie… Wspaniałe, cudowne. To co pisał było prawie realne…
Ale po chwili euforii przychodziła pustka.
I ból który był coraz silniejszy.
Znużenie.


Salome zawsze mnie wspierała. Nawet gdy zniszczyliśmy naszego Stróża…
To co stworzyłem w porozumieniu z Nemo było istną nadzieją. Tylko czy znalazłby się ktoś tak odważny by doprowadzić do końca. By oddać czyste i niewinne, przed usta i oczy prawdy.
Może… ale… jeżeli on byłby Sługą Czarnej Madonny … mógłby mnie zdradzić… i ukryć to co dałem społeczności.


Mieliby możliwość wyboru. Ale czy są na to gotowi? Wśród nich widzę tylko karierowiczów. Chcą władzy. W imię czego?
Nie wiedzą jak bardzo byliby samotni…


Zostałem uwięziony przed laty a teraz czekam na tego który rzuci wyzwanie. Obawiam się że będę chciał przegrać. A może nie. W takich chwilach, gdy życie może umknąć w chwili sekundy nie ma miejsce na nic racjonalnego. Tylko uczucie lub instynkt. Uczucie pozwoli Ci być człowiekiem, instynkt pozwoli przeżyć jako Przeklęty. Ale w obydwu chwilach nigdy nie poczujesz boskiej mocy


I nie wiem, czy byłoby jednak nie lepiej zniszczyć tę rzecz którą stworzyliśmy. I nie wiem, czy był to akt siły lub tchórzostwa.
Nie wiedziałem – więc zostałem. Zatrzymałem się, bo w końcu, tylko w ten sposób mogę czuć. Przynajmniej strach…
Zawsze coś.


Czułem to…. Czułem i przewidziałem. Ten nowoprzybyły z Europy wampir był tym który to zrobił.. Dziwne, myślałem że to będzie Indianka. Ale potem zrozumiałem że Ona potrafi tylko kopiować. Transformować żywe w materię. Dosłownie. Ale nie tworzyć. Zniekształcać tak…
Więc dobrze jutro w nocy na wyspie. Okaże się… Poprosiłem…
(…)__

View
To end this madness....

Gdzie ten obraz zawiśnie….
W gabinecie Samanthy…. Santucciego…. Nemo….. a może…. Amandy…. Alessy….

View
Kalashnikov Nights 11

W sobotę wieczorem wystąpi: Black Rebel Motorcycle Club

Jestem ciągłym grzesznikiem
Zabójcą sumienia
Sprawiedliwym bólem serca
Nigdy nie dopuszczę cię do siebie
Jestem gówniarzem wszech czasów
Daj mi mały pokój, a ja napluję ci w oko

To nie znaczy aż tak wiele, prawda?
Ale nigdy nie mieliśmy wyboru
To nie znaczy dla nas wiele
Ale tak naprawdę nigdy nie mieliśmy wyboru
Jesteśmy zabójcami sumienia

Jestem czerwonokrwistą chorobą
Nie wymigasz się
Jestem doskonałym żartownisiem
Nigdy nie byłem nikim ponad zwykłego oszusta
Jestem synem nocy
Daj mi mały pokój, a ja napluję ci w oko

To nie znaczy aż tak wiele, prawda?
Ale nigdy nie mieliśmy wyboru
To nie znaczy dla nas wiele
Ale tak naprawdę nigdy nie mieliśmy wyboru
Jesteśmy zabójcami sumienia
I tak sumienia nikt nie chce

Jestem gwoździem
Jestem nożem
Jestem kaznodzieją z bronią
Jestem kłamstwem
Jestem królem
Jestem podstępem

To nie znaczy aż tak wiele, prawda?
Ale nigdy nie mieliśmy wyboru
To nie znaczy dla nas wiele
Ale tak naprawdę nigdy nie mieliśmy wyboru
Jesteśmy zabójcami sumienia
I tak sumienia nikt nie chce

View
Kalashnikov Nights 10

fragment z wczorajszego koncertu…. ;) Atmosfera była dość napięta… zwłaszcza z uwagi na gości….

A dla fanów…. dłuższy kawałek z tekstem

_listen up baby
we got something you should know
there’s a riot in the streets
and you are in the show
just tighten up yer jaw
and thicken up yer hide
cuz these rebel outlaws
gonna show you how to ride!

1978 in the year of our lord
we is rebel trash you know
it was a time for feelin right
that’s when we come out to ride
the smell of blood be our guide

chorus:
let’s creepy crawl through broken jaws
roll them bones out on the lawn
show them all how it feels
to shake the urge we have to kill
we’ll show them all
ride
werewolves on wheels

round the pit
werewolves howl and sing
high on flesh suckin moonshine gasoline
fire our guns cuz we’re proud of bein thugs
there’s nothin like a fine-tuned machine_

View
Kronika Alessy

Znacie ten dowcip gdy lew przesłuchuje jeża w sprawie zdemolowanej toalety?
To trochę ja, ale właściwie nie ja – mówi jeż.
Jak to? – Pyta lew.
- Otóż siedzę sobie spokojnie w toalecie – opowiada jeż – zajęty własnymi sprawami, a tu nagle wpada niedźwiedź. Usiadł na mnie, no i dalej już poszło.
Mamy więc wojnę. Wszystkie sojusze szlak trafił i to trochę ja, ale właściwie nie ja.

Impreza w Kałasznikowie nieźle się rozkręcała. Nawet wilkołaki dobrze się bawiły. Wtedy usłyszałam wezwanie mojej Matki. Była w niebezpieczeństwie. Schronienie nosiło ślady stoczonej walki. Wszystko musiało jednak rozegrać się dużo wcześniej. Na zewnątrz zaatakowało mnie dwoje ludzi. Nie byli specjalnie groźni. Służyli jako koperta na wiadomość od Gilberta.
Porwał Amandę i chce wymienić ją na więzionego w podziemiach Elizjum wampira dziecko.
Już wcześniej próbował je wydostać. Od Barlowa dowiedziałam się, że to ktoś niezmiernie istotny dla Pope’a, niezwykle niebezpiecznego wampira, którego wybudziliśmy z letargu przy okazji wcześniejszych wydarzeń. Pope stanowił tak ekstremalne zagrożenie że wszystkie Kręgi zjednoczyły się by go schwytać i wpędzić w letarg.
W tej sytuacji postanowiłam że zanim zacznę działać muszę dowiedzieć się czegoś więcej o tym dziecku i samym Popie. Coś mi tu nie pasowało. Po co Gilbertowi Pope?
Udałam się do Nemo. To wampir o którym mówi się że osiągnął stan zwany Golkondą. Objawia się to tym, że siedzi na swojej wyspie, uparcie nie miesza się w politykę. Nawet kiedy więżą mu syna a progeniturę skazują na wieczność on zachowuje pełny spokój i harmonię ducha z bestią. Zabijając jednocześnie wszystkich którzy bez zaproszenia pojawiają się w jego domenie. Ma tak wstrząsającą reputację, że tych ubiegających się o zaproszenie nie ma zbyt wielu. Dla tych którzy jeszcze się nie zorientowali Nemo jest ojcem Pope’a. Pewnie z nudów, jakieś parę miesięcy temu zgodził spotkać się ze mną. Miałam kilka pytań. Zaintrygował mnie, mimo że jego filozofia stanu wiecznej równowagi zupełnie nie trafiła mi do przekonania. Entropia zawsze wygra, jeżeli nie przeciwstawi się jej kreacji. Świat zmienia nas my zmieniamy świat, tak to się toczy. Stagnacja jest możliwa tylko w krótkim odcinku czasu. Postanowiłam sobie że mu to udowodnię, tylko nie spodziewałam się że zrobię to tak prędko.
Okazało się że owe dziecko -wampir to Cynthia. Jest córką Popa i to w obydwu aspektach. Przemienił ją dzień po własnej przemianie. Pewnie zupełnie się wtedy nie kontrolował.
Nemo sadził, że Cynthia jest gdzieś tam w świecie, bezpieczna. Nie wiem na czym opierał swoje przekonanie skoro nosa z wyspy nie wychylił. Może uwierzył na słowo Barlowowi. W każdym razie fakt że dziewczynka od 80 lat jest uwięziona w Elizjum nielicho nim wstrząsnęła. Golkondę szlag jasny trafił. Zażądał bym go do niej zaprowadziła. Zgodziłam się pod warunkiem że później pomoże mi przekonać Gilberta że dziecko jest ze mną i zastawić na niego pułapkę.
Postarałam się by wszyscy, a zwłaszcza Barlow znaleźli zajęcie poza terenem Elizjum. W przypadku Barlowa to pewnie była słabość…Wątpię by docenił iż w ten sposób uratowałam mu życie. Nemo stanowczo porzucił zrównoważony sposób bycia. Chociaż nie zabił żadnego wampira w Elizjum, dopiero poza.
Radosne dźwięki jakie wnuczka wydała na widok ukochanego dziadka będą długo brzmiały w moich uszach. Przy nich skowyt ogarów piekieł to symfonia.
Nemo zabrał Cynthię na swoją wyspę i wcale nie poczuwał się do wywiązania z umowy. Bredził coś, że wszyscy go oszukaliśmy. My? Mnie jeszcze nawet na tym świecie nie było. Odpowiedzialność zbiorowa Psia Krew. Ledwo nakłoniłam go by w zamian podał mi dokładne miejsce gdzie przebywa Gilbert. Będzie trzeba rozegrać to inaczej. Bez Laili i Davida ani rusz.
Wsiadłam do samochodu i wtedy zadzwoniła Laila. Radośnie poinformowała że udało się jej zerwać więź ze Strażnikiem. Pomógł jej w tym Pope z wdzięczności za wybudzenie z letargu. Wreszcie dobra wiadomość. Laila dowiedziała się też jakie to niesamowite moce posiada Pope. Otóż nie posiada żadnych. Jest absolutnym zerem tylko że to zero się udziela. Innymi słowy pozbawia nadnaturalnych zdolności wszystkich w swoim otoczeniu. Rozumiecie, dyscypliny nie działają, moce innych istot też. Zapomnijcie o akceleracji, niewidoczności, dominacji. Rytuały to tylko dziwne gesty i słowa. To tak przeraziło wszystkie Kręgi. A Pope potomków tworzył chętnie. Mogła powstać nowa linia krwi.
Nie chodziło o to by powstrzymać potwora. To potwory się przestraszyły. Niemal ich widzę jak szepczą gorączkowo w małych grupkach, jak dzieci zmawiające się na szkolnym boisku. Rany, czy ja też jestem tak żałosna.

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.