Saga Detroit

Novus Ordo Seculorum

Ultima Cumaei venit iam carminis aetas
magnus ab integro saeclorum nascitur ordo.
Iam redit et Virgo, redeunt Saturnia regna,
iam nova progenies caelo demittitur alto
— Publius Vergilius Maro, ECLOGA QVARTA

View
SMS

Woodward Avenue Presbyterian Church
godzina 2200.
To: Aless@
To: Hamilton
To: Cortez

View
SMS Laila do Barlowa

Sz. Pan Barlow. Ashante nie żyje… Pope powstał… Rusłan nie żyje… My przeżyliśmy. Laila

View
Alessa

Ciekawe czasy. Coś co nie podoba się mrówkom.

LogoMalkovianRed.pngWszystkie ślady empiryczne i magiczne prowadziły na plac budowy Siedmiu Sióstr. Plany uzyskane z Urzędu Miasta pokrywały się z rysunkiem portalu z domu Santuchiego. Pójście tam miało być jedynie kolejnym krokiem w śledztwie. Wizja lokalna, zorientowanie się w sytuacji.

Weszliśmy prosto w pułapkę. Rusłan ocalały pomiot Baala chciał zemścić się za śmierć Ravenny, Brellla i upadek Devroux. Przypuszczalnie on stał za zabójstwem Tsu Tchi i jej potomka. Być może pułapka zastawiona była nawet nie na nas, a na Ashante. To była jej domena a Rusłan mógł uważać ją za zdrajczynię. W czasie Buntu Siedmiu Sióstr nasza Droga Księżna pomagała Devroux. Przeszkodziła w uwolnieniu Pope’a. Według Johna Malkowicza miała go wywieść i pogrzebać w nieznanym miejscu. Jego informacje nie były dokładne albo świadomie wprowadził mnie w błąd. Pope spoczywał w letargu przykuty pod betonową płytą stanowiącą część portalu, która skrywała otchłań bez dna, aż do nicości ale o tym sza…

Otoczyły nas piekielne ogary a ich Pan ukrywał się w cieniu. Wykorzystał wiele sztuczek by nas zdezorientować. W pewnym momencie sądziłam nawet, że walczę przeciwko własnej matce.

Nasza krew skapywała na płytę i Pope poruszył się po raz pierwszy.

Przybyła Ashante oraz Steven Holmes (onegdaj Kruk). Walka zrobiła się nieco bardziej wyrównana. Holmes uratował Lailę zabijając atakujące ją demoniczne psy. Trzeba przyznać że bron biała jest zadziwiająco skuteczna w walce z takimi istotami.

Rusłan po utracie kolejnych masek w ogóle przestał przypominać ludzką, czy nawet wampirzą istotę. Pokryły go jakieś kolce i pancerz, a jego dotyk palił prawdziwym ogniem. Jeden zadany cios niemal wyeliminował mnie z gry. Upadając odruchowo rozdarłam tkaninę iluzji i odkryłam że mogę otworzyć ją także dla innych. Nie wiem czy im się spodobało. Moja krew przesiąknęła przez płytę i Pope poruszył się po raz drugi.

Na szczęście David i Ashante zaczęli zdobywać przewagę. Rusłan zajęty walką z nimi nie mógł już skutecznie kontrolować piesków i mogłam kazać im warować. Niestety tylko jednego udało mi się wykorzystać do ataku. Reszta zniknęła.

David miał kreatywny pomysł by rozjechać Rusłana walcem i naprawdę, naprawdę byłoby to najwłaściwsze zakończenie tej walki. Ghost in the Shell, Manitou w maszynie, Unitraku przybądź…Ale to Ashante zadała ostateczny cios. Chwilę później uczyniono jej to samo. Widzicie Steven Holmes alias Kruk alias Steven Smith miał wiele imion ale jednego ojca i widocznie żywił do niego sentyment. Jego ojcem był Jack Ruben przywódca Buntu Siedmiu Sióstr skazany na wieczność. Zemsta, motyw stary jak świat. Może to Holmes zaaranżował całą pułapkę, a Rusłan był jedynie marionetką. Może tylko skorzystał z okazji. Przebił Ashante sztyletem i zrzucił jej ciało na dno betonowego sarkofagu, który zaczął pękać.

Mniej więcej na ten moment pojawił się Jack Rivers. Przybył jako obserwator. W jego oczach byliśmy niczym gryzące się psy. Nie zrobił nic tylko patrzał jak David chłepcze krew Ashante. Pogarda, którą czuję do jego rodzaju pozwoliła mi zachować lodowaty spokój i opanowanie. Nie ma powodów do nienawiści. Nie warto nienawidzić prowadzonego na smyczy, wytresowanego psa. Strasznie dużo tu dzisiaj psów, a ktoś przecież trzyma smycz.

Pope przebudził się napojony krwią Księżnej. Uciekliśmy nie chcąc zostać jego kolejnym posiłkiem. Pewnie odwiedzi dziś Ojca. Szkoda, nawet polubiłam Nemo, ale w końcu tego właśnie chciał. Dobrze jest móc wybrać sposób swojej śmierci. Jest w tym jakaś duma.

Mam nadzieję że David nie będzie chciał ujawnić udziału Holmesa (Kruka) w całym zdarzeniu. Wiem że zabolała go śmierć Ashante. Czuł do niej słabość, w końcu napoiła go swoją krwią.

Być może sympatia była odwzajemniona. Czy na tyle jednak by pozostawić go przy życiu, po tym jak poznał jej głęboko skrywany sekret – Pope’a? Ja i Laila raczej nie miałybyśmy tyle szczęścia.

Dla Koterii bardziej wartościowy jest Wdzięczny Kruk Sojusznik niż Martwy Kruk lub Ścigany, Wkurzony Kruk, a już najgorszym rozwiązaniem mógłby byś Kruk Lepszy Kłamca. (alias Holmes- nie zapominajmy).

View
SMS David to LVH

@ Lars Van Haegen
Ashante odeszła. Rusłan posprzątany. Pope wrócił.

View
SMS Alessa do Judy

Juda.
Rusłan zaatakował Ashante w jej domenie. Oboje nie żyją.
Krew Ashante przebudziła Pope’a.
Alessa

View
Nameless monster

Once upon a time, in a land far away, there lived a nameless monster. The monster was dying to have a name, so the monster set out on a journey to find one. But the world was a very large place. The monster split into two and went on their way. One monster went East. One went to the West. The monster who went to the East found a village. At the village’s entrance there lived a blacksmith. „Mr.Blacksmith, give me your name” said the monster. „I can’t give you my name” the blacksmith replied. „In return for giving me your name, I’ll go inside of you and make you strong.” „Really? If you make me strong, I’ll give you my name.” The monster went inside the blacksmith. Thus, the monster became, Otto the blacksmith. Otto the blacksmith was the strongest man in the village. But then one day… „Look at me, look at me. The monster inside me is getting so big.” He said. Munch-munch, chomp-chomp, gobble-gobble, gulp. The hungry monster ate Otto from the inside out. Once again, he was a monster without a name.

When he went inside Hans the shoemaker, however… Munch-munch, chomp-chomp, gobble-gobble, gulp. When he went inside Thomas the hunter, but… Munch-munch, chomp-chomp, gobble-gobble, gulp.The monster was nameless once again. The monster went to a castle to find a nice name. Inside the castle lived a sick boy. „If you give me your name, I’ll make you strong.” „If you can heal my illness and make me strong. I’ll give you my name.” The monster went inside the boy. The boy became full of vigor. The king was overjoyed. „The prince is healthy. The prince is healthy.” The monster liked the boy’s name. He also liked living in the castle. So he restrained himself even though he was hungry. Day after day, he would be terribly hungry, but he restrained himself. But the hunger became just too great. „Look at me. Look at me. The monster inside me has gotten this big,” said the boy. The boy devoured the king and and all his servants. Munch-munch, chomp-chomp, gobble-gobble, gulp.

Everyone was gone, so the boy went on a journey. He walked for days and days. One day, the boy came upon the monster who had gone west. „I have a name. It’s a wonderful name.” Said the boy. The monster who went west replied. „I don’t need a name. I’m perfectly happy without one, after all, that’s what we are–nameless monsters.” The boy ate up the monster who went west. At last he had found a name, but there was no longer anyone around to call him by it. Such a shame, because Johan was such a wonderful name.
View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.