Saga Detroit

Długa noc
Dawid. Całkiem niedawno w Detroit IX

Alessa postanowiła odwiedzić Nemo. Zastanawiam się, czy faktycznie ma jakiś poważny problem, czy to raczej zwykła ciekawość. Stawiam na ciekawość. Ale poszła.
Lailę też trafiły problemy w postaci ghula Santucciego. Ghul z problemami… ech.. Na miejscu okazało się, że jego problemy były gwałtowne. Ktoś wszedł do jego domu, zabił mu psa, lekko zdemolował. Ghul w związku z tym był tak miły, że zaprowadził ich do mieszkania Santucciego, gdzie urządził strzelaninę i zginął. Mieszkanie Santucciego… Zaadaptowane z basenu na krew… to będzie bolało, ale potem. Mnie czekało spotkanie z matką.
Umówione spotkanie na cmentarzu .. rozważałem różne scenariusze. A zaczęło się miło. Rzadka chwila szczerości, jakieś odpowiedzi. No, może nie odpowiedzi, ale wskazówki. No, w sumie odpowiedzi też. A więc wampiry chorują? Słabość, rozdwojenie jaźni, to sporo tłumaczy. Niemniej koncepcja z leczeniem słabości krwi poprzez konsumpcję innej krwi wydała mi się mocno naciągana. Z daleka śmiedziała XVII-wieczną medycyną. Lewatywa i pijawki.
SantucciNeo.jpgA potem zabrała mnie w swoje sekretne miejsce. W którym stoi sobie posąg. Nazwała go Ojcem Santucciego. Nie wiem jak dosłownie należy to traktować, ale ten posąg zdecydowanie nie jest tylko posągiem. Robocza hipoteza: Posąg wysysa jakąś energię z wampirów. Na pewno z Samanthy. Wcześniej z jej stwórcy. Ona zabiła stwórcę przed posągiem i widać przejęła klątwę. Następnie tworzyła potomków i konsumowała ich aż pojawił się silniejszy i postanowiła, albo coś za Nią postanowiło, że czas zmienić nosiciela. Mam nadzieję, że kołkowanie się nie liczy i klątwa jest dalej u niej…
daughterofdarkness_notherfather.jpgTaaak.. zakołkowałem swoją matkę. Chciała, żebym ją zniszczył i nawet próbowałem, ale widać nie jest to takie proste. Pomijam to, że najpierw chciała, żebym ją zniszczył a potem mnie zaatakowała. Może straciła kontrolę, a może chciała mnie zmusić, żebym ją zabił w samoobronie. Nieważne. Żyje. A posąg stoi i gapi się na mnie tymi martwymi oczodołami. A krew rozbryzgana po całej okolicy płynie prosto do niego i wsysa się w kamień.
To nie wygląda dobrze. Zasadniczo to wygląda źle. No i oczywiście rodzi wiele pytań. Na przykład jaką rolę odgrywał w tym Santucci. Też jest przywiązany do posągu, a może o kontroluje? Pomagał Samancie, czy ją wykorzystywał.. Hmmm, kiedy już zadałem sobie to pytanie, odpowiedź wydaje się być oczywista..
Wyczołgałem się stamtąd. Trzeba będzie posprzątać to miejsce, ale powiedzmy, że się nie pali. Sam przeżyła w tym stanie parę dekad, dzień dłużej jej nie zabije. Szybkie polowanie i ..
Alessa wróciła od Nemo. Co samo w sobie jest chyba sukcesem. Straciła co prawda kontrolę nad ręką. Ręka, co ciekawe nie zwisa sobie bezwładnie. Roznosi ją energia i próbuje komunikować się indiańskimi symbolami. Których niestety niewiele pamiętam.. Ale z drugiej strony otrzymała jakieś odpowiedzi. Którymi miejmy nadzieję podzieli się w wolnej chwili, czyli nie dzisiaj.
Dzisiaj, niejaki Rudolf, czy inny debil, sprowadziła jakichś najemników do mieszkania Santucciego i dał im się zabić. Przy okazji, prowokując interwencję Policji. Która przy okazji znalazła ślady hektolitrów krwi wszędzie. Wiem, już o tym pisałem. Ale to było zanim Santucci stał się głównym podejrzanym w temacie choroby mojego stwórcy. I właśnie teraz, kiedy powinienem metodycznie rozmontować jego schronienie na molekuły, jakiś DEBIL sprowadza tam DPD. I zamiast rozebrać mieszkanie na molekuły, muszę je spalić. I nawet nie mogę go za to zabić…. Ale jak go kiedyś pochowają, wykopię sobie jego zwłoki i gdzieś zachowam. Kiedyś, specjalnie dla niego zgłębię tajniki Nekromancji i będę go dręczył. Choćby na świecie nie było Nekromancji, wymyślę ją, zgłębię i będę go dręczył. Albo ożywię i będę torturował. Uzależniał od dragów i odstawiał. Rzucał o szczurom na pożarcie i znowu ożywiał… Coś wymyślę.. W wolnej chwili.. Czyli nie dzisiaj.
Dzisiaj trzeba ratować maskaradę i zapewne Lailę. Czyli spalić ten cholerny dom. A najlepiej wcześniej spędzić tam chwilę i coś jeszcze znaleźć… Zabawa z ogniem.. pięknie..

View
From the past

Frederic Remington, The Siege of the Fort at Detroit

View
David. Całkiem niedawno w Detroit VIII

LogoCovenantOrdoDracul.pngPlama krwi po Cuttersie okazała się dziwniejsza, niż na pierwszy rzut oka wyglądała. Naturalnie, więcej pytań, niż odpowiedzi. Wyglądało, jakby kilku ludzi wylazło z kanału, w którym nie mogliby się zmieścić, przyniosło Cuttersa i odłożyło jego ciało pod ścianą. Skąd się wzięli, dokąd poszli, kim byli i co się stało z Cuttersem?
Całość nadzorował Wampir. Jego nienawiść odcisnęła się na tym miejscu głęboko, ale kogo nienawidził? Cuttersa? Tsu Chi? A może tych istot na dole??
Gdybym miał snuć fantastyczne teorie, powiedziałbym, że Cutters padł nieopodal, a jacyś ludzie przenieśli go w to miejsce, ponieważ miejsce jest specjalne. Może miejsce specjalne, a może wcześniej przygotowane pod jakiś rytuał. Rytuał, w którym ktoś użył umierającego, ale jeszcze nie do końca martwego Wampira jako ofiary. I w ramach tej ofiary ciało się zdematerializowało, czy też przeleciało na drugą stronę lustra. W sumie, może ta teoria nie jest taka fantastyczna… Fantastyczna teoria byłaby taka, że po drugiej stronie lustra trucizna nie jest taka toksyczna i Cutters gdzieś tam jest..
Z innych tematów, rozważaliśmy, czy sprawcą jest ktoś, kto mści się na zwolennikach Devroux, którzy zawiedli go w potrzebie. Ale po przemyśleniu, może patrzymy na to z odwrotnej strony. Może ktoś zemścił się na Tsu Chi nie za to, że zawiodła Devroux, ale za to, że w ogóle go popierała?
Jakaś ukryta frakcja mścicieli za lata ucisku? William Salt? A może Inkwizytor pacyfikuje resztki kultu albo domniemane resztki kultu.
Kolejna noc zapowiadała się aktywnie.
Laila ciągnęła mnie na jakąś Korporacyjną imprezę, potem Samanta na cmentarz.. W sumie to powinienem się bać.. W międzyczasie zakupy, świeżo odkryte indiańskie groby pod parkingiem w porcie, kilka nowych ukrytych kamer, nowy manager i takie tam detale.
Miałem nadzieję, że imprezka będzie krótka, ale rzeczywistość przerosła moje oczekiwania. W sumie nie wiem, czy byliśmy tam 10 minut. Weszliśmy, zobaczyliśmy i … cóż, kiszka. Pan Neumann okazał się być rozchwytywany. Laila, Giorginia…. A konkurencję wygrała Alessa.. Gdybym nie był już martwy, pewnie umarłbym ze śmiechu… Dość powiedzieć, Aleksa wyszła z Neumannem, chwilę później pojawił się sobowtór. Nie wiedzieliśmy, że to sobowtór, więc Daeva rzuciły się na dogrywkę. Laila widać też nie czuła się dobrze na imprezce, bo ledwo zdążyłem skorzystać z toalety, a ona już była w windzie z Neumannem. Potem już poszło szybko. Biedak wyznał wszystko, co mógł wyznać i poszedł spać. Niewiele mógł wyznać niestety. Ciekawy gość ten Neumann…

Cóż, noc jeszcze młoda. I czeka mnie wizyta na cmentarzu..

View
… LAST NIGHT DOWN BY THE GRAVE

Last night your shadow fell upon my mind
Awaking memories I thought I’d left behind
I had to see if you were still where you used to lay
Last night I went down to the grave
I heard you scream out of the dark last night
Echoed well into the morning light
I thought I saw the knife lie gleaming where years ago I threw it away
Last night the air was cold by the grave
Last night your shadow fell upon my mind
Awaking memories I just can’t leave behind
The wind it howled and the moon was cold and grey
Last night, down by the grave

View
Go There

Nie chcesz iść tam
Pozwól prowadzić się za rękę
Nie chcesz być tam
Ponad morzem i pod ziemią
Gdy zaglądam w Twoje oczy
Nie wkupuje się w myśli
Znajduję droge
By zagłębić się w Ciebie
Dać Ci spokój ducha
Czy widzę, jak upadasz?
Czy widzę, jak upadasz?
Czy widzę, jak upadasz piękna?
Niezmiennie
Nie widzę, jak upadasz
Nie widzę, jak upadasz
Nie widzę, jak upadasz piękna
Czasami
Nie chcesz iść tam
Pozwól prowadzić się za rękę
Nie chcesz być tam
Ponad morzem i pod ziemią
Gdy zaglądam w Twoje oczy
Nie wkupuje się w myśli
Znajduję droge
By zagłębić się w Ciebie
Dać Ci spokój ducha
Czy widzę, jak spadasz?
Czy widzę, jak spadasz?
Czy widzę, jak spadasz piękna?
Niezmiennie
Nie widzę, jak spadasz
Nie widzę, jak spadasz
Nie widzę, jak spadasz piękna
Czasami
Tu i jeszcze raz
I tam także
Spadasz, spadasz, spadasz
Spadasz, spadasz, spadasz
Czy widzę, jak spadasz?
Czy widzę, jak spadasz?
Czy widzę, jak spadasz piękna?
Niezmiennie
Nie widzę, jak spadasz
Nie widzę, jak spadasz
Nie widzę, jak spadasz piękna
Czasami
Czy widzę, jak spadasz?
Czy widzę, jak spadasz?
Czy widzę, jak spadasz piękna?
Niezmiennie
Nie widzę, jak spadasz
Nie widzę, jak spadasz
Nie widzę, jak spadasz piękna
Czasami
Spadasz, spadasz, wolna
Nie widzę, jak spadasz
Nie widzę, jak spadasz
Skorumpowany apel o wolną wolę
Nieodpowiedzialnie znękany pokaz
To zostało zasugerowane
Tak bardzo sprzeczne

View
Dawid. Całkiem niedawno w okolicy..

LogoCovenantOrdoDracul.pngNo i wybuchło. Całkiem duży wybuch jak słyszałem. Cysterna z gazem, czy coś. Słyszałem, bo byłem wtedy nieprzytomny. Co samo w sobie jest żałosne, ale na domiar złego przegapiłem wybuch zwiastujący ciekawe czasy…

No dobrze, od początku. Zaczęło się od Moniki. Nie wiem co po 9 miesiącach ruszyło ją z domu i po co zawitała do Kalaschinkova. Wszyscy nagle zaczęli na nią lecieć. Jak ćmy do ognia.

Najpierw Cutters. Młody ewidentnie był napalony, ale go odciągnąłem. Widać z trudem nad sobą panował, ale udało mu się. Plus dla niego. Potem Alessa. Alessy nie musiałem na szczęście odciągać, wystarczył telefon. Ale. Tak emocjonalnej reakcji dawno u niej nie widziałem. Biedny Malcolm będzie chyba potrzebował transfuzji.. Ta dziewczyna..Monika.. jest chyba bardziej niebezpieczna, niż myślałem.. W dodatku śmierdziała wampirzą krwią.. I to nie moją… Na koniec oczywiście Laila. Nie byłaby sobą, gdyby jej nie zauważyła. Cutters zaczął rozrabiać na zapleczu, więc poszedłem za nim.

OgarNo i zrobiło się ciekawie. Czarne dobermany na ogół nie biegają po ścianach. Ten biegł. Ewidentnie za Cuttersem. Nie mogłem dać go zabić w okolicach klubu, to by źle wyglądało. A więc pobiegłem za nimi. Kiedy go dopadły, poczekałem chwilkę, żeby poczuł powagę sytuacji, zanim oderwałem pieska od jego gardła. Wtedy mnie ugryzł. Lekko. Potem Alessa pokazała nową wiedźmową sztuczkę i wszyscy uciekli. To znaczy wszyscy klienci. Oraz ktoś, kto przyzwał i kontrolował pieski. Cutters uciekł. A ja chwilę później straciłem przytomność. Laila zawiozła mnie do Elizjum. Na szczęście bez zwłoki. Na szczęście Ashante była na miejscu. Obudziłem się.

Nie wiem co to była za trucizna, ale cała ta sprawa jest jak kubeł zimnej wody.

Zardzewiałem. Magiczny czy niemagiczny, pysk transformujący się w czasie gryzienia czy nie, nie powinno mu się udać. Zardzewiałem jak cholera. Za dużo okultyzmu, za mało akcji. Trzeba odkurzyć worek treningowy…

Niemniej… przeżyłem. Cutters nie. Została z niego plama krwi na betonie. Po jego matce została głowa… Ciekawe. Rusłan? Ale dlaczego TsuChi? Może deklarowała się jako lojalistka, ale wymiękła? To stawiałoby Samantę w ryzykownym świetle. A może aktywnie pomogła Samuelowi?

A może to ktoś inny? VII? Pytanie, czy książę był z tej jakiejś VII czy zwyczajnym diabolistą demonologiem…Pytania… jak zwykle ..

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.