Saga Detroit

Zapowiedź

Dalej synu, idź nad wodę
I zobacz płaczące kobiety
Potem idź w góry
Mężczyźni, oni też płaczą
Ojcze, dlaczego wszystkie kobiety płaczą?
One wszystkie płaczą za swoimi mężczyznami
Więc dlaczego wszyscy mężczyźni płaczą?
Oni płaczą za kobietami

To jest piosenka płaczu
Piosenka, w której się lamentuje
W chwili, gdy wszyscy mężczyźni i wszystkie kobiety śpią
To jest piosenka płaczu
Ale nie będę płakać długo

Ojcze, dlaczego dzieci płaczą?
One jedynie łkają synu
O, one jedynie łkają ojcze?
Tak, prawdziwy płacz dopiero nadejdzie

To jest piosenka płaczu
Piosenka, w której się lamentuje
W chwili, gdy wszytkie małe dzieci śpią
To jest piosenka płaczu
Ale nie będę płakać długo

O, ojcze powiedz, czy ty płaczesz?
Twoja twarz jest mokra, gdy jej dotknąć
O, więc przepraszam ojcze
Nie myślałem, że cię tak skrzywdzę.

To jest piosenka płaczu
Piosenka, w której się lamentuje
W chwili, gdy kołyszemy się do snu
To jest piosenka płaczu
Ale nie będę płakać długo
Nie, nie będę płakać długo.

View
Wielka draka w małej dzielnicy

Krew zdążyła już zakrzepnąć na tłustej ceramicznej posadzce. Mimo iż pusta, w hali ubojni śmierdziało tłuszczem, mięsem i krwią. Z prowadnic zwisały stalowe haki. McRoy pochylił się nad pierwszym z leżących w rzędzie ciał. Stojący obok niego mężczyzna nerwowo tarł policzki. Był blady i miał sińce pod oczami. Miligan czasem nadużywał ale w granicach normy.
- Wszyscy martwi, cała piątka w tym nasz człowiek. Najdziwniejsze że towar leży nieruszony. Tych pięciu należy do Błękitnych, mają dziary na plecach. Nasz, to Timmy. O ten, tu – wskazał na jakiegoś blondyna. Miał tu dyżur. Kilka razy zdążył strzelić. Był sam, bo uznaliśmy że meta jest pewna. Wiedziałem o niej ja, James ze swoimi chłopakami no i Timmy. Jak Błękitni się dowiedzieli – ni chuja nie wiem.
- Sprawdź czy niczego nie brakuje, Jack – McRoy zwrócił się do stojącego za nim brodatego mężczyzny. Głos miał spokojny. Przyjrzał się nieboszczykom. Zostali tu zaciągnięci, ale żyli. Wykończono ich tutaj. Spokojna egzekucja. Dwa strzały w korpus jeden w głowę. Niczym zabójcy z Mossadu. Więc ktoś trzeci wszedł tu w trakcie napadu i załatwił wszystkich. Tylko czemu nie wzięli towaru. Rozejrzał się. Wszystkie ślady równo zadeptane. Gliny ze swoim sprzętem dałyby radę. Może. Ale to raczej wykluczone.
- Timmego załatwili Błekitni, a ktoś trzeci załatwił Błękitnych. Ciekawe kto?
- Ta.. Kurwa, chyba nasz anioł stróż.
- Co?
- Anioł stróż, kurwa.
- Co ty pieprzysz?
- Mówię poważnie. Pokażę Ci coś jeszcze. Jest na ścianie tuż nad towarem – skazał ręką Miligan.
McCoy odwrócił się. Drewniane skrzynie z bronią stojące pod ścianą naprzeciwko zwłok miały lekko uchylone pokrywy. Jack odkładał właśnie łom.
- I co Jack?
- Wszystko OK, szefie. Wszystko ładniutko. Żadnej klameczko nie brakuje. Leżą wszyściuchie równiutko w przegródeczkach jak je w Belfaście zapakowali.
Przynajmniej to. Klienci dostaną towar i straty nie będzie. McCoy spojrzał pytająco na Miligana
- No to co chcesz mi pokazać?
- Moment. Musze zgasić światło i włączyć te niebieskie lampy.
- Co?
- No wiesz te do dezynsekcji czy jakoś tak.. – Miligan podszedł do włączników oświetlenia. Rozległ się lekki trzask i salę zalała fioletowa poświata.
Oczy zabitych miały święcące obwódki niczym pomalowane.
Nad towarem błyszczał dotychczas niewidoczny napis:

And Shepherds we shall be. 
""I staniemy się pasterzami""
For thee, my Lord, for thee. 
""Dla Ciebie mój panie dla Ciebie""
Power hath descended forth from Thy hand. 
""Z Potęgą otrzymaną prosto z Twej dłoni""
Our feet may swiftly carry out Thy command. 
""Nasze nogi nieść mogą spokojnie Twe rozkazy""
So we shall flew river forth to Thee. 
""Tak więc rozlejemy rzekę ku Tobie""
And teeming with souls shall it ever be. 
""I poskramiać duszę będziemy na wieki""
E Nomini Patri E Fili E Spiritus Sancti. 
""W imię ojca i syna i ducha świętego.""

Ja pierdzielę. Chyba muszę zadzwonić.. – pomyślał McCoy. Tydzień temu meta w porcie. Teraz to. Ale to tu, to coś zgoła innego. I wykraczało poza zwykłe Interesy. Dotykało tych drugich.

View
Posąg

Posąg

View
Przygotowania

1 Tesaloniczan
Nie potrzeba wam, bracia, pisać o czasach i chwilach.
Sami bowiem dokładnie wiecie, że dzień Pański przyjdzie tak, jak złodziej w nocy
Kiedy bowiem będą mówić: «Pokój i bezpieczeństwo» – tak niespodzianie przyjdzie na nich zagłada, jak bóle na brzemienną, i nie ujdą.

View
Samantha. Letarg. Głosy.

To był jej trzeci sen. Pierwszy i drugi były takie krótkie. Tuż po śmierci stwórczyni. Wredna francuska suka. Wypiła ją całą i nawet nie zorientowała się gdy przeżuwała już tylko proch. A potem ten ból…
Niby narodowość nie ma w życiu wampira znaczenia. Ale… musiała to przed samą sobą wyznać, jej matka była naprawdę wielką suką. Jak ona. Zachichotała.
Dziwne. Czuła dłonie i stopy. I mrowienie. Czyli jednak zadziałało. Ten pieprzony Lekarz miał rację.
Zaśmiała się. Jej głos był jakby zniekształcony. Przecież śniła. I zmieniała się. Ciekawe ile to zajmie.
Tylko żeby Dawid niczego nie spaprał. Chociaż musiała przed sobą przyznać że dobrze go WYBRAŁA. Okazał się być zdolny do przetrwania. Dobrze. Jest jeszcze młody, gniewny, ambitny. Zbuntowany. Pewno cieszy go ta cała sytuacja. Że mnie upokorzył. UPOKORZYŁ MNIE.
JESZCZE WRÓCI… Nie nie możesz o tym myśleć. On może to WYCZUĆ.
Niełatwo ją było nastraszyć, ale Lekarza się bała.
Nawet Santucci mimo iż jego zabawy ze swoimi… pragnieniami były czarne. To… Lekarz.
On nawet nie był szalony. To było coś więcej. On był niczym wir szaleństwa. Nic dziwnego że Santucci wokół niego krążył. Ten obłędny zapał, którym zarażał.
Gdy zobaczyła wtedy jego CÓRKĘ na tym stole to zrozumiała że któregoś dnia dla własnego dobra będzie musiała go zniszczyć.
Tak nie można. Wszystko ma swoje granice.
Gdy te dwie zwariowane wampirzyce przyszły do niej w porcie… tak to było to. Zwłaszcza iż miały list od Merkucja. Uroczy, niski Merkucjo. Przystojny. I zabójczo skuteczny. Czyli że Nadchodzi czas zmiany.
DAVID. Dawid jest niewiadomą… Chyba że NIM pokieruje
Nim będzie ZA PÓŹNO

View
David. Całkiem niedawno w Detroit XV

Nie wiem co Alessa powiedziała Gilbertowi, ale zadziałało. Jako tako.
Ale miejsce na pułapkę było dobrane fatalnie. Ruch jak w hipermarkecie. Najpierw pojawił się jakiś blondyn. Nikogo podobnego do blondyna jeszcze nie spodlałem, ale gość mnie wyczuł i prawie zauważył. Nie wiem kto to był i co potrafił, ale ktoś dopadł Harry’ego 3 ulice dalej i szperał w nagraniach. Albo namierzył łączność albo ma bardzo nadnaturalny szósty zmysł. Albo to nie on, tylko koczownicy..
Potem pojawiło się 2 kolesi… hmm, właśnie..koczowników? Nazwijmy ich dla uproszczenia koczownikami. W gangu są Wampiry, Wilkołaki i ludzie. Ciekawa mieszanka. Niestety nie miałem czasu z nimi pogadać, na scenie pojawili się apostołowie i trzeba było zacząć sprzątanie. Gilbert się nie pojawił. Tajemniczy niewidoczny też raczej nie. Pojawiło się ośmiu apostołów. Przyznam, że miałem pewne wątpliwości. Nie mam pojęcia jak Dalego sięgają macki naszego Strażnika, ale była szansa, że przechwyci jakąś komunikację i będzie wiedział. Chyba jednak nie wiedział, a na pewno nie przekazał informacji dalej. A więc „Apostołowie” byli dokładnie tam, gdzie mieli być. A Mjolnir jest…. sexy.
Tymczasem na moście objawił się Nemo i jego Pan. Wielki straszny Nemo, którego boi się całe miasto… i jego Pan. Usłyszeliśmy komendę „Zniszcz ich”, ale zwierzak chyba się stawiał. Wyglądał, jakby walczył z każdym krokiem. Co za niespotykana okazja, Nemo potrzebuje pomocy.. A niekonwecjonalny problem wymaga niekonwencjonalnego podejścia. Normalnie granat zapalający byłby pewnie ostatnią rzeczą, o którą Nemo by prosił. Ogień mógł go zniszczyć, ale w przypadku takiego dziadka szansa na to była raczej mała. Równie mała, jak to że płonący jak pochodnia Nemo będzie nad sobą panował. Bestia przejęła kontrolę i jak się okazało, była też wystarczająco silna na łańcuchy Riviersa. Ciekawe. Może to dlatego bał się Laili? Wampirza bestia to coś, czego nawet on nie potrafi kontrolować?
Tak czy inaczej, Nemo zmył się do wody a my.. no cóż, zmyliśmy się z parku. Po drodze spacyfikowałem resztę apostołów, zarządziłem ewakuację. Yoon Hee wysłałem na komin koło parku Gilberta. Tak na wszelki wypadek. Chłopaki sprawili się świetnie, choć straty były dotkliwe. Spodziewałem się, że na scenie pojawi się trochę mniej apostołów i trochę więcej kultystów. A więc.. spisali się świetnie w starciu z jakby nie było sześcioma wampirami. Biorąc pod uwagę, że to ich pierwsze spotkanie z takim przeciwnikiem.. Cóż, trzeba będzie zorganizować popijawę za poległych, premię dla tych co przeżyli a jak ochłoną to solidna analiza akcji, żeby następnym razem poszło lepiej.
Szybka wizyta w klubie, gdzie pojawiło się więcej koczowników a Alessa postanowiła zrobić rozróbę. Dziwne, wcześniej nie wyglądała na tak przywiązaną do matki, żeby po jej zniknięciu przejawiać tendencje samobójcze.. Ale z drugiej strony, w obliczu stwórców nie zawsze działamy racjonalnie. Sam wiem najlepiej.
Taa, dopiero tam dotarło do mnie, co mówiła Laila. Wezwała Gilberta. A my przyszliśmy do Kałacha… Oczywiście było już za późno na ewakuację. Wielki zły Gangrel przybył.
Na szczęście nie był nerwowy. Chciał pogadać. OczywiścieNaturalnie jego Pan nie mógł mu na to pozwolić, ale powstrzymał się na tyle, że się na nas nie rzucił. Rozeszliśmy się szybko. Kolejna ciekawa informacja. Kolejny wampir na łańcuchu, który próbuje się wyrywać. Trzeba założyć, że Glibert ma łańcuch długo. Nemo pewnie jeszcze dłużej. A dalej walczą… to dobrze. Zapewne nasz strażnik musi się skupić, żeby ich do czegoś zmusić, a nie może się skupiać na wszystkich naraz.
Ale to rozważania na potem. To była okazja, która długo mogła się nie powtórzyć. Apostołów nie ma, Gilbert poza parkiem. Nie było tam nikogo, kto mógłby mnie zatrzymać. Okazje jak ta nie pojawiają się codziennie, więc długo nie myślałem. Zwłaszcza, że Thor był już na miejscu. .. Miejsce, zgodnie z przewidywaniami wyraźnie do kogoś należało. Na tyle mocno, że Lina nie miała problemów, żeby mnie dostrzec. Była zaskakująco szybka, ale brakowało jej techniki. No i sierp zasadniczo nie jest bronią do walki. Jak już mnie zahaczyła, bolało, ale ta sztuka wyszła jej tylko raz… Ciekawe jaką truciznę zaliczyłem tym razem. Linę zostawiłem z kołkiem w piersi. Normalnie pewnie urwałbym jej głowę, ale Gilbert był spokojny w Kałachu. Zostawiając jego córkę żywą mogłem mu się odwdzięczyć za dobre chęci. I utrzymać dobry kontakt na przyszłość.
Amandę znalazłem w podziemiach, uwolniłem i podkarmiłem. Dziewczyny pojawiły się chwile potem (nigdy tak naprawdę nie wierzyłem, że zostaną w klubie, zwłaszcza Amanda, ale dobrze było mieć te 15 minut przewagi na spokojną infiltrację. Wrzuciłem Amandę do auta i odjechaliśmy. Sekundę przed powrotem Gilberta. Wspominałem już, że Mjolnir jest sexy? Samochód Gilberta wylądował w rowie, więc pościgu nie było. Odjechaliśmy.
Reasumując, Strażnik chce nas zniszczyć. Pytanie, kto w tym mieście jest wolny od jego wpływów..

View
News

The Detroit News is reporting that the FBI raids are targeting a Christian militia group called the Hutaree. Members of the group describe themselves as “Christian soldiers who are preparing for the arrival and battle with the anti-Christ,” the paper reported.
There seems to be some confusion about who the FBI is seeking out. M. L. , who’s involved with a group named Michigan Militia, told the paper neither his organization nor The Southeast Michigan Volunteer Militia were involved in any way.

Source: http://www.nbcchicago.com/news/local/Reports-FBI-Arrest-in-Suburbs-Connected-to-Michigan-Cult-Hutaree-militia-89361672.html#ixzz3Kx4vuelc
Follow us: @nbcchicago on Twitter | nbcchicago on Facebook

View
Pierwszy i Ostatni

Twój własny osobisty Jezus
Ktoś, kto usłyszy twe modlitwy
Ktoś, kto się martwi
Twój własny osobisty Jezus
Ktoś, kto usłyszy twe modlitwy
Ktoś, kto tutaj jest

Czucie nieznanym
I jesteście wszyscy samotni
Ciało i kość
przez telefon
Podnieś słuchawkę
Zrobię cię wyznawcą
Weź drugą jakośc
Weź mnie do testu
Rzeczy na twojej piersi
Tego potrzebujemy do spowiedzi
Będę zbawicielem
Wiesz, że mogę wybaczyć
Dosięgnij i dotknij wiary
Dosięgnij i dotknij wiary

Twój własny personalny Jezus

Czucie nieznanym
I jesteście wszyscy samotni
Ciało i kość
przez telefon
Podnieś słuchawkę
Zrobię cię wyznawcą
Wiesz, że mogę wybaczyć
Dosięgnij i dotknij wiary
Twój własny personalny Jezus
Dosięgnij i dotknij wiary

View
David. Całkiem niedawno w Detroit XIV

LogoCovenantOrdoDracul.pngDziś spotkałem czarodzieja. Poszło nieźle. Zaskakująco nieźle. Szczerze mówiąc, miałem sporo obaw. Pierwszy czarownik z którym rozmawiałem był przykuty do ściany w jakiejś opuszczonej piwnicy. Miał zaskakującą jak na osobę w jego pozycji tendencję do podziału świata na ludzi (on) i bestie (czyli ja). Zasadniczo każdy może szufladkować świat wedle upodobań, ale jego natarczywe próby pokazania mi jak bardzo niską formą egzystencji jestem i jak mną gardzi zakrawały niemal na próby popełnienia samobójstwa. Może zresztą to były próby popełnienia samobójstwa.

Dzisiejszy czarodziej nie miał takich problemów. Oczywiste było, że się boi. Mamrotał coś o słońcu trzymanym w ręku i z pewnością miał w okolicy 2 kumpli do pomocy w razie problemów, ale był racjonalny. Najwyraźniej w kwestii pozbycia się strażnika aka Liktora są za. Być może będą w stanie odczepić od niego Lailę. Jesteśmy w kontakcie. Może coś z tego wyniknie.

Co więcej, wykasował z mojej czarnej listy potencjalnego trudnego przeciwnika. Już tylko dla tego opłacało się z nim spotkać. Ashante sterowana przez Riviersa…. miesiąc temu nigdy bym nie uwierzył.
Gorzej poszło w psychiatryku. Gość się przestraszył i się zaparł. Będą musiał podejść do niego z innej strony. Najprościej byłoby zaangażować Lailę, tylko trzeba ją najpierw odczepić od Riviersa. A najlepiej od Santucciego też..

No i nowy wampir Barlowa okazał się być jego potomkiem. Ciekawe.. Wydaje się, że każdy wampir w tym mieście ma tajnego potomka, z wyjątkiem oczywiście tych, którzy mają jawnych potomków. Są też tacy, którzy mają jawnych potomków i tajnych potomków…Ciekawe jak w tym kontekście wygląda Ashante…. W sumie, pewnie nawet jeśli miała potomka, to albo jest kontrolowany przez Riviersa albo Gilberta. Albo jedno i drugie.

Gilbert tymczasem bardzo się zaktywizował. Porwanie Amandy to dość agresywna zagrywka. Oficjalnie miał na celu szantażowanie Alessy i zdobycie dziecka Popa w dość oczywistej nadziei kontrolowania naszego nowego….sąsiada.. Nie wnikając w szanse na takie rozwiązanie, Alessa postanowiła skonsultować się z Nemo a ten rozwiązał problem. Zdemolował Elizjum, zabił kogoś po drodze i zabrał dziecko. Dziecko. Jest to jakaś informacja na temat Popa. Trzeba być psycholem, żeby przemienić dziecko.. Pomijając już kwestię zasad.
A więc oficjalnie.. Szczerze mówiąc różne koncepcje przychodzą mi do głowy. Porwanie Amandy wygląda autentycznie. Alessa czuje, że jej matkę torturują. Powiedzmy więc, że wykluczymy współpracę. Ale czy naprawdę Gilbert nie wie o rozróbie w Elizjum? A jednak Amanda żyje. Może jednak próbuje wyciągnąć coś od Amandy? Wiedza, informacje, przedmiot? Gilbert bawi się w Frankensteina, może czegoś mu brakuje i Amanda to wie? Albo ma? Nie udało im się przeszukać całej jej pracowni. Alessa widziała, jak do pomieszczenia Amandy wszedł Barlow. Kolejna dezinformacja? Wcześniej Ja podpalałem jakieś magazyny, teraz Barlow torturuje Amandę. Może Gilbert po prostu miesza i ma nadzieję, że wszyscy wytłuką się nawzajem i ułatwią mu pozbycie się niedobitków…?

Plan Alessy z wywabieniem Gilberta może zadziałać. Groźba, że zawiezie ją do Nemo brzmi dość drastycznie. Jeśli oczywiście Gilbertowi zależy na dziewczynce i jeśli nie wie, że Nemo już ją ma. Duże “jeśli”, ale warto sprawdzić. Albo będzie tam Gilbert, albo czegoś się o nim dowiemy, albo podeśle kogoś po Alessę i trochę się osłabi.

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.