Alessa

Description:

klan: Malkavian

córka Amandy Garner; wiek około 20 lat; jedna z głównych postaci buntu Samuela.
Pełni rolę zastępcy kanclerza Barlowa, a z racji swoich licznych kontaktów w środowisku polityków i prawników Detroit pomaga innym członkom Rodziny w sprawach prawnych.
Znana jako protegowana wampira Samuela

Bio:

Na początku było Kłamstwo a Kłamstwo było u Boga
i Bogiem było kłamstwo i Bóg był Kłamstwem.
Ono było na początku u Boga.
Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało.
W Nim było życie, więc Kłamstwo stało się ciałem
i zamieszkało wśród nas.
I oglądamy Jego chwałę,
chwałę, jaką otrzymuje od Boga.
Na świecie było Kłamstwo, a świat stał się przez Nie,
lecz świat Go nie poznał.
Przyszło do swojej własności, i swoi Go przyjęli.
Wszystkim tym, którzy je przyjęli zamknęły się oczy by mogli śnić i stać się dziećmi Bożymi.
Teraz wykuwają pręty swoich klatek i tkają pajęczynę by ukryć debiut Bożych Kłamstw.
Wszystkim tym jednak, którzy Go nie przyjęli, dano oczy by Je dostrzec
moc by się z Nim zmierzyć i szaleństwo by Je zniszczyć

Bio

Nie wiem ile dokładnie miałam lat w chwili przeistoczenia. Z wyglądu można wywnioskować, iż około 25. Nie pamiętam życia przed przemianą, ani tego kim byłam. Od mojej Matki dowiedziałam się tylko tyle, że pewnej grudniowej nocy, przejeżdżając podwodnym tunelem łączącym Detroit z Windsorem, ujrzała mnie nagle w światłach reflektorów przed maską swojego subaru. Wyglądałam jak zjawa. Byłam boso, ubrana jedynie w białą nocną koszulę. Wyminęła mnie cudem. Zaintrygowana wysiadła z samochodu i mnie zawołała. Podeszłam zupełnie spokojna i wtedy zauważyła, że moje usta poplamione są krwią. Ściskałam w dłoni coś co wyglądało jak zielony sznurek. Wyciągnęłam rękę i podałam jej węża z odgryzioną głową mówiąc po łacinie:
„Jestem Alessa. Pilnuj Go, to Wąż od Jabłek”
Po czym jakby nigdy nic wsiadłam do jej samochodu i od tej pory, aż do przemiany nie wymówiłam słowa.
Z tego węża noszę teraz bransoletkę. Głowę ma ze złota, a oczy z rubinów. Bardzo lubię zapach jabłek.
Moja Matka próbowała dowiedzieć się kim jestem, lecz nic z tego nie wyszło. Nikt mnie nie szukał, żaden szpital nie zgłosił mojego zaginięcia.
Była mną zafascynowana, stanowiłam zagadkę, której nie mogła rozwikłać. Czytałam książki, wręcz je pochłaniałam, miałam nienaganne maniery, świetny gust odnośnie strojów i byłam całkowicie obojętna na otaczający mnie świat. Ten rok z życia śmiertelnika pamiętam jako długi pozbawiony emocji sen. Chyba zaczynałam go lubić.
Podejrzewam, iż ktoś jej doradził, że wstrząs spowodowany przemianą odblokuje mnie i pozwoli dowiedzieć kim byłam. Tak się nie stało.
Przebudzenie po przemianie pamiętam jako przerażającą lawinę emocji i instynktów. Strachu, wściekłości i głodu. O mało nie zabiłam własnej Matki. Byłam wyłącznie drapieżnikiem. Swoją ludzką naturę odkrywałam zabijając. Od swoich ofiar uczyłam się uczuć i emocji. Dowiadywałam się jak je rozpoznawać. Teraz wręcz przepływają przeze mnie. Czasem nawet sama coś czuję.
Przez trzy lata moja Matka ukrywała mnie przed światem. Bała się, że zostanę unicestwiona jako zbyt dzika i niebezpieczna.
To już przeszłość. Nauczyłam się samokontroli. Teraz chcę kontrolować otaczający mnie świat. Pragnę wiedzieć jak najwięcej o wszystkich, bo rozumiem, że taka wiedza daje rzeczywistą siłę. Uczucia niewiele znaczą, są jak przyprawa. Dobrze jest coś czuć, nawet ból, ale przy podejmowaniu decyzji należy kierować się rozsądkiem, a nawet wyrachowaniem. Wszyscy lubią gdy okazuje się im sympatię, zrozumienie, współczucie. Są tego wręcz głodni. Wampiry nawet bardziej niż ludzie. Zabawne. Na przykład moja Matka chyba pragnie żebym ją kochała.
Fascynuje mnie prawo. Ukończyłam nawet studia wieczorowe. Poznałam trochę wpływowych ludzi prokuratorów, polityków i dziennikarzy. Uwielbiam patrzeć jak nadaremnie walczą by z pionków zmienić się w graczy. Nawet trochę im kibicuję. Nie mają jednak szans nie znając reguł gry, nie wiedząc nawet, że gra się toczy. Gdyby się dowiedzieli mogliby jeszcze wygrać. To dopiero byłaby zabawa. Ale ciii…
Wydaje mi się, że moja matka niezbyt lubi obecnego księcia. Nic dziwnego straciła część swoich wpływów, ale czy na pewno? Ja tam uważam, że rządy silnej ręki w ciekawych czasach są wygodne. Coś w stylu murzyn zrobi swoje, murzyn będzie mógł odejść.
Sądzę, że Książę ma do mnie raczej ambiwalentny stosunek. Chyba nie wyrobił sobie jeszcze jednoznacznej opinii. Myślę, że trochę intryguje go moje zdystansowanie, spoglądanie na każdą rzecz z wielu perspektyw. Ja po prostu wiem, że nie istnieje coś takiego jak prawda. Każdy dostrzega tylko fragment większej całości. Im więcej oczu tym więcej obrazów, ale czy choć jeden jest prawdziwy? A może wszystkie? Książę nie budzi mojej niechęci. Jest ciekawy. Mogłabym go nawet polubić gdyby nie zniekształciło to mojego postrzegania rzeczywistości i nie osłabiło czujności.
Matka przedstawiła mnie innym późno. Postarałam się wzbudzić ich zaufanie i sympatię. Chyba mi się udało.
Mieszkam w prywatnym apartamencie w dobrej dzielnicy. Mam ukryty pokoik bez okien, dobrze zabezpieczony, gdzie spędzam dnie. Założyłam Fundację świadczącą pomoc prawną ubogim i emigrantom. Moją trzodą są osoby współpracujące z Fundacją.
Wcześniej często zabijałam podczas zaspokajania głodu. Teraz tego unikam. Śmierć żywiciela wiąże się z utratą kontroli nad sobą i nad wydarzeniami, a tego nie znoszę. Nie współczuję ludziom, ale też nimi nie pogardzam. Jestem drapieżnikiem a oni ofiarami. Taka jest ich rola, która przecież kiedyś może się odwrócić. Jeśli ktoś mnie zaintryguje, wzbudzi moją sympatię, czy szacunek będę starała się go ochronić.
Jeżeli chodzi o religię, to uważam, że więzi ona umysły ludzi (i wampirów), czyni ich ograniczonymi i niebezpiecznymi. Mówię tu o religii chrześcijańskiej. Prawdy zawarte w tej religii zostały dawno przekłamane i wypaczone. Nie boję się wchodzić do kościoła.

Ścieżka Węża od Jabłek

Świat jest tylko zasłoną, a my jesteśmy dziećmi włożonymi do piaskownicy. Nasza walka o władzę przypomina wymachiwanie łopatką. Pozwalają nam się bawić myśląc, że to zaspokoi nasze instynkty. Dla niektórych jednak Świat to za mało. By mierzyć się z Bogiem nie można mieć cudzych Bogów nad sobą. By poznać Kłamstwo trzeba podążać jego ścieżką. By Je przejrzeć trzeba odkryć Jego cel.

  1. Pozwolenie by ktoś nas okłamywał lub by ktoś kogo szanujemy okłamywał samego siebie.
  2. Pozwolenie by normy świata decydowały za mnie. Nie poddanie się kaprysowi. Zniszczenie czegoś lub kogoś którego uznaliśmy za interesującego.
  3. Wyjście z odgrywanej roli.
  4. Postrzeganie rzeczywistości z perspektywy większości.
  5. Zwalczanie bestii gdy nie trzeba, nie powstrzymywanie jej gdy trzeba. Popieprzenie jednego z drugim.
  6. Poddanie się Więzom Głodu, stworzonym by nas kontrolować.
  7. Podporządkowanie się błędom innych.
  8. Rezygnacja z wykorzystania okazji zdobycia większej mocy lub wiedzy.
  9. Pozwolenie by strach powstrzymał mnie przed zobaczeniem prawdy.
  10. Powstrzymanie się przed zniszczeniem świata.

Alessa

Saga Detroit BringMeThatHorizon Ashka