Saga Detroit

To był jej trzeci sen. Pierwszy i drugi były takie krótkie. Tuż po śmierci stwórczyni. Wredna francuska suka. Wypiła ją całą i nawet nie zorientowała się gdy przeżuwała już tylko proch. A potem ten ból…
Niby narodowość nie ma w życiu wampira znaczenia. Ale… musiała to przed samą sobą wyznać, jej matka była naprawdę wielką suką. Jak ona. Zachichotała.
Dziwne. Czuła dłonie i stopy. I mrowienie. Czyli jednak zadziałało. Ten pieprzony Lekarz miał rację.
Zaśmiała się. Jej głos był jakby zniekształcony. Przecież śniła. I zmieniała się. Ciekawe ile to zajmie.
Tylko żeby Dawid niczego nie spaprał. Chociaż musiała przed sobą przyznać że dobrze go WYBRAŁA. Okazał się być zdolny do przetrwania. Dobrze. Jest jeszcze młody, gniewny, ambitny. Zbuntowany. Pewno cieszy go ta cała sytuacja. Że mnie upokorzył. UPOKORZYŁ MNIE.
JESZCZE WRÓCI… Nie nie możesz o tym myśleć. On może to WYCZUĆ.
Niełatwo ją było nastraszyć, ale Lekarza się bała.
Nawet Santucci mimo iż jego zabawy ze swoimi… pragnieniami były czarne. To… Lekarz.
On nawet nie był szalony. To było coś więcej. On był niczym wir szaleństwa. Nic dziwnego że Santucci wokół niego krążył. Ten obłędny zapał, którym zarażał.
Gdy zobaczyła wtedy jego CÓRKĘ na tym stole to zrozumiała że któregoś dnia dla własnego dobra będzie musiała go zniszczyć.
Tak nie można. Wszystko ma swoje granice.
Gdy te dwie zwariowane wampirzyce przyszły do niej w porcie… tak to było to. Zwłaszcza iż miały list od Merkucja. Uroczy, niski Merkucjo. Przystojny. I zabójczo skuteczny. Czyli że Nadchodzi czas zmiany.
DAVID. Dawid jest niewiadomą… Chyba że NIM pokieruje
Nim będzie ZA PÓŹNO

Comments

BringMeThatHorizon BringMeThatHorizon

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.