Saga Detroit

Znacie ten dowcip gdy lew przesłuchuje jeża w sprawie zdemolowanej toalety?
To trochę ja, ale właściwie nie ja – mówi jeż.
Jak to? – Pyta lew.
- Otóż siedzę sobie spokojnie w toalecie – opowiada jeż – zajęty własnymi sprawami, a tu nagle wpada niedźwiedź. Usiadł na mnie, no i dalej już poszło.
Mamy więc wojnę. Wszystkie sojusze szlak trafił i to trochę ja, ale właściwie nie ja.

Impreza w Kałasznikowie nieźle się rozkręcała. Nawet wilkołaki dobrze się bawiły. Wtedy usłyszałam wezwanie mojej Matki. Była w niebezpieczeństwie. Schronienie nosiło ślady stoczonej walki. Wszystko musiało jednak rozegrać się dużo wcześniej. Na zewnątrz zaatakowało mnie dwoje ludzi. Nie byli specjalnie groźni. Służyli jako koperta na wiadomość od Gilberta.
Porwał Amandę i chce wymienić ją na więzionego w podziemiach Elizjum wampira dziecko.
Już wcześniej próbował je wydostać. Od Barlowa dowiedziałam się, że to ktoś niezmiernie istotny dla Pope’a, niezwykle niebezpiecznego wampira, którego wybudziliśmy z letargu przy okazji wcześniejszych wydarzeń. Pope stanowił tak ekstremalne zagrożenie że wszystkie Kręgi zjednoczyły się by go schwytać i wpędzić w letarg.
W tej sytuacji postanowiłam że zanim zacznę działać muszę dowiedzieć się czegoś więcej o tym dziecku i samym Popie. Coś mi tu nie pasowało. Po co Gilbertowi Pope?
Udałam się do Nemo. To wampir o którym mówi się że osiągnął stan zwany Golkondą. Objawia się to tym, że siedzi na swojej wyspie, uparcie nie miesza się w politykę. Nawet kiedy więżą mu syna a progeniturę skazują na wieczność on zachowuje pełny spokój i harmonię ducha z bestią. Zabijając jednocześnie wszystkich którzy bez zaproszenia pojawiają się w jego domenie. Ma tak wstrząsającą reputację, że tych ubiegających się o zaproszenie nie ma zbyt wielu. Dla tych którzy jeszcze się nie zorientowali Nemo jest ojcem Pope’a. Pewnie z nudów, jakieś parę miesięcy temu zgodził spotkać się ze mną. Miałam kilka pytań. Zaintrygował mnie, mimo że jego filozofia stanu wiecznej równowagi zupełnie nie trafiła mi do przekonania. Entropia zawsze wygra, jeżeli nie przeciwstawi się jej kreacji. Świat zmienia nas my zmieniamy świat, tak to się toczy. Stagnacja jest możliwa tylko w krótkim odcinku czasu. Postanowiłam sobie że mu to udowodnię, tylko nie spodziewałam się że zrobię to tak prędko.
Okazało się że owe dziecko -wampir to Cynthia. Jest córką Popa i to w obydwu aspektach. Przemienił ją dzień po własnej przemianie. Pewnie zupełnie się wtedy nie kontrolował.
Nemo sadził, że Cynthia jest gdzieś tam w świecie, bezpieczna. Nie wiem na czym opierał swoje przekonanie skoro nosa z wyspy nie wychylił. Może uwierzył na słowo Barlowowi. W każdym razie fakt że dziewczynka od 80 lat jest uwięziona w Elizjum nielicho nim wstrząsnęła. Golkondę szlag jasny trafił. Zażądał bym go do niej zaprowadziła. Zgodziłam się pod warunkiem że później pomoże mi przekonać Gilberta że dziecko jest ze mną i zastawić na niego pułapkę.
Postarałam się by wszyscy, a zwłaszcza Barlow znaleźli zajęcie poza terenem Elizjum. W przypadku Barlowa to pewnie była słabość…Wątpię by docenił iż w ten sposób uratowałam mu życie. Nemo stanowczo porzucił zrównoważony sposób bycia. Chociaż nie zabił żadnego wampira w Elizjum, dopiero poza.
Radosne dźwięki jakie wnuczka wydała na widok ukochanego dziadka będą długo brzmiały w moich uszach. Przy nich skowyt ogarów piekieł to symfonia.
Nemo zabrał Cynthię na swoją wyspę i wcale nie poczuwał się do wywiązania z umowy. Bredził coś, że wszyscy go oszukaliśmy. My? Mnie jeszcze nawet na tym świecie nie było. Odpowiedzialność zbiorowa Psia Krew. Ledwo nakłoniłam go by w zamian podał mi dokładne miejsce gdzie przebywa Gilbert. Będzie trzeba rozegrać to inaczej. Bez Laili i Davida ani rusz.
Wsiadłam do samochodu i wtedy zadzwoniła Laila. Radośnie poinformowała że udało się jej zerwać więź ze Strażnikiem. Pomógł jej w tym Pope z wdzięczności za wybudzenie z letargu. Wreszcie dobra wiadomość. Laila dowiedziała się też jakie to niesamowite moce posiada Pope. Otóż nie posiada żadnych. Jest absolutnym zerem tylko że to zero się udziela. Innymi słowy pozbawia nadnaturalnych zdolności wszystkich w swoim otoczeniu. Rozumiecie, dyscypliny nie działają, moce innych istot też. Zapomnijcie o akceleracji, niewidoczności, dominacji. Rytuały to tylko dziwne gesty i słowa. To tak przeraziło wszystkie Kręgi. A Pope potomków tworzył chętnie. Mogła powstać nowa linia krwi.
Nie chodziło o to by powstrzymać potwora. To potwory się przestraszyły. Niemal ich widzę jak szepczą gorączkowo w małych grupkach, jak dzieci zmawiające się na szkolnym boisku. Rany, czy ja też jestem tak żałosna.

Comments

2 sparawy warte pamięci:
-Erin -niewinne dziecko, które zawsze jest tam, gdzie powinno. Powiedziałbym, że to wymaga dużo farta albo dużo pracy.
- Jeśli Cynthia działa jak Pope, to chyba nie działa na Nemo.

Kronika Alessy
 

Dzieci Pope’a mogą być pozbawione tej unikalnej mocy.. Przecież przez długi czas funkcjonowali w społeczności (Vincent Grey i Salieri) a nikt za nimi z siekierkami, pardon, kołkami raczej nie latał…

Kronika Alessy
BringMeThatHorizon BringMeThatHorizon

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.