Saga Detroit

Nie wiem co Alessa powiedziała Gilbertowi, ale zadziałało. Jako tako.
Ale miejsce na pułapkę było dobrane fatalnie. Ruch jak w hipermarkecie. Najpierw pojawił się jakiś blondyn. Nikogo podobnego do blondyna jeszcze nie spodlałem, ale gość mnie wyczuł i prawie zauważył. Nie wiem kto to był i co potrafił, ale ktoś dopadł Harry’ego 3 ulice dalej i szperał w nagraniach. Albo namierzył łączność albo ma bardzo nadnaturalny szósty zmysł. Albo to nie on, tylko koczownicy..
Potem pojawiło się 2 kolesi… hmm, właśnie..koczowników? Nazwijmy ich dla uproszczenia koczownikami. W gangu są Wampiry, Wilkołaki i ludzie. Ciekawa mieszanka. Niestety nie miałem czasu z nimi pogadać, na scenie pojawili się apostołowie i trzeba było zacząć sprzątanie. Gilbert się nie pojawił. Tajemniczy niewidoczny też raczej nie. Pojawiło się ośmiu apostołów. Przyznam, że miałem pewne wątpliwości. Nie mam pojęcia jak Dalego sięgają macki naszego Strażnika, ale była szansa, że przechwyci jakąś komunikację i będzie wiedział. Chyba jednak nie wiedział, a na pewno nie przekazał informacji dalej. A więc „Apostołowie” byli dokładnie tam, gdzie mieli być. A Mjolnir jest…. sexy.
Tymczasem na moście objawił się Nemo i jego Pan. Wielki straszny Nemo, którego boi się całe miasto… i jego Pan. Usłyszeliśmy komendę „Zniszcz ich”, ale zwierzak chyba się stawiał. Wyglądał, jakby walczył z każdym krokiem. Co za niespotykana okazja, Nemo potrzebuje pomocy.. A niekonwecjonalny problem wymaga niekonwencjonalnego podejścia. Normalnie granat zapalający byłby pewnie ostatnią rzeczą, o którą Nemo by prosił. Ogień mógł go zniszczyć, ale w przypadku takiego dziadka szansa na to była raczej mała. Równie mała, jak to że płonący jak pochodnia Nemo będzie nad sobą panował. Bestia przejęła kontrolę i jak się okazało, była też wystarczająco silna na łańcuchy Riviersa. Ciekawe. Może to dlatego bał się Laili? Wampirza bestia to coś, czego nawet on nie potrafi kontrolować?
Tak czy inaczej, Nemo zmył się do wody a my.. no cóż, zmyliśmy się z parku. Po drodze spacyfikowałem resztę apostołów, zarządziłem ewakuację. Yoon Hee wysłałem na komin koło parku Gilberta. Tak na wszelki wypadek. Chłopaki sprawili się świetnie, choć straty były dotkliwe. Spodziewałem się, że na scenie pojawi się trochę mniej apostołów i trochę więcej kultystów. A więc.. spisali się świetnie w starciu z jakby nie było sześcioma wampirami. Biorąc pod uwagę, że to ich pierwsze spotkanie z takim przeciwnikiem.. Cóż, trzeba będzie zorganizować popijawę za poległych, premię dla tych co przeżyli a jak ochłoną to solidna analiza akcji, żeby następnym razem poszło lepiej.
Szybka wizyta w klubie, gdzie pojawiło się więcej koczowników a Alessa postanowiła zrobić rozróbę. Dziwne, wcześniej nie wyglądała na tak przywiązaną do matki, żeby po jej zniknięciu przejawiać tendencje samobójcze.. Ale z drugiej strony, w obliczu stwórców nie zawsze działamy racjonalnie. Sam wiem najlepiej.
Taa, dopiero tam dotarło do mnie, co mówiła Laila. Wezwała Gilberta. A my przyszliśmy do Kałacha… Oczywiście było już za późno na ewakuację. Wielki zły Gangrel przybył.
Na szczęście nie był nerwowy. Chciał pogadać. OczywiścieNaturalnie jego Pan nie mógł mu na to pozwolić, ale powstrzymał się na tyle, że się na nas nie rzucił. Rozeszliśmy się szybko. Kolejna ciekawa informacja. Kolejny wampir na łańcuchu, który próbuje się wyrywać. Trzeba założyć, że Glibert ma łańcuch długo. Nemo pewnie jeszcze dłużej. A dalej walczą… to dobrze. Zapewne nasz strażnik musi się skupić, żeby ich do czegoś zmusić, a nie może się skupiać na wszystkich naraz.
Ale to rozważania na potem. To była okazja, która długo mogła się nie powtórzyć. Apostołów nie ma, Gilbert poza parkiem. Nie było tam nikogo, kto mógłby mnie zatrzymać. Okazje jak ta nie pojawiają się codziennie, więc długo nie myślałem. Zwłaszcza, że Thor był już na miejscu. .. Miejsce, zgodnie z przewidywaniami wyraźnie do kogoś należało. Na tyle mocno, że Lina nie miała problemów, żeby mnie dostrzec. Była zaskakująco szybka, ale brakowało jej techniki. No i sierp zasadniczo nie jest bronią do walki. Jak już mnie zahaczyła, bolało, ale ta sztuka wyszła jej tylko raz… Ciekawe jaką truciznę zaliczyłem tym razem. Linę zostawiłem z kołkiem w piersi. Normalnie pewnie urwałbym jej głowę, ale Gilbert był spokojny w Kałachu. Zostawiając jego córkę żywą mogłem mu się odwdzięczyć za dobre chęci. I utrzymać dobry kontakt na przyszłość.
Amandę znalazłem w podziemiach, uwolniłem i podkarmiłem. Dziewczyny pojawiły się chwile potem (nigdy tak naprawdę nie wierzyłem, że zostaną w klubie, zwłaszcza Amanda, ale dobrze było mieć te 15 minut przewagi na spokojną infiltrację. Wrzuciłem Amandę do auta i odjechaliśmy. Sekundę przed powrotem Gilberta. Wspominałem już, że Mjolnir jest sexy? Samochód Gilberta wylądował w rowie, więc pościgu nie było. Odjechaliśmy.
Reasumując, Strażnik chce nas zniszczyć. Pytanie, kto w tym mieście jest wolny od jego wpływów..

Comments

BringMeThatHorizon BringMeThatHorizon

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.