Saga Detroit

Całkiem niedawno w Detroit VI

Nudy trochę nie wyszły. Cóż, wszyscy wiedzieli, że nie wyjdą.

Atmosfera była nabuzowana. Zasadniczo, nabuzowana w pozytywnym znaczeniu, ale i tak mi się nie podobała. Po pierwsze nie sprzyjała zachowaniu samokontroli, po drugie od przeładowania bodźców kręciło mi się w głowie jakbym przed chwilą oberwał gazrurką.

Przeładowanie nasiliło się jeszcze, kiedy Ashante zaciągnęła mnie na parkiet. Z drugiej strony przynajmniej przestałem się martwić o samokontrolę..

Z rozmowy z Ashante oczywiście nic nie wyszło. Podobnie z Samantą. Przyprowadziła jakiegoś kolesia, co już samo w sobie było dziwne. Po co nosić drewno do lasu?? Ok, przyznam, że było w nim coś…. innego, ale bez przesady. Była przekonana, że Samuel przegra. W końcu pomogła księciu. Przyszło mi do głowy, że patrzę na swojego następcę. Mamy umówione spotkanie po imprezie. Wtedy mam zginąć? Ciekawe, czy mój poprzednik też tak na mnie patrzył i zastanawiał się o co chodzi…

Smutne. Fajnie było, kiedy byliśmy przyjaciółmi.

Ech, trzeba się chwilę ponudzić zanim się zacznie…

Pokaz był nudny. To w sumie było miłe. W końcu coś szło zgodnie z planem. Na koniec pokazu pojawiła się dziewczyna Samuela… I się zaczęło. Pojawił się Kruk. Wyświetlił się film o Brellu. Oskarżenia, zamieszanie. Laila nie omieszkała skorzystać z okazji i wepchnąć swoją szpilę. Brella poniosło i zrzucił ją z podium. Ups, przemoc w elizjum. Ludzie ewakuowani. Plus minus nadal zgodnie z planem.

Do czasu. Skąd VanHagen wpadł na pomysł z pojedynkiem? Laila przeciw Brellowi? Poważnie?? W to wszystko wlazła Alessa z jakimiś sztyletami. Co??

OK. Widać pojedynek był ustawiony, plan jest dopracowany, skomplikowany i wogóle. Szkoda tylko, że ktoś zapomniał poinformować o nim głównego wykonawcę. W ciągu sekund wpadłem na 8 sposobów jak Laila mogła go zepsuć przez swoją niewiedzę. W sumie, wtedy nie miałem jakiegoś przekonania, że plan toczy się tak jak powinien. Mnie też nikt nie poinformował. Nie, żebym się dziwił, nie jestem w tym planie nawet pionkiem…

Zauważyłem tajniaków próbujących jakichś sztuczek przeciw Judzie, więc skorzystałem z okazji i jednego rozbroiłem. Miałem jakieś przeczucie, że spluwa może się przydać..

Rozejrzałem się za innymi aktorami tego przedstawienia. Samuel stał spokojnie pod kolumną. za jego plecami Jakub. Ok, może nie jestem pionkiem w tej grze, ale tego karalucha przynajmniej zneutralizuję.Kiedy wygodnie usadowiłem się za Jego plecami, ktoś pomyślał, że na Samuela karaluch może nie wystarczyć. Pojawiła się Ravenna. Siostra księcia i miss diabolistów we własnej osobie. Miałem przesrane…

Tymczasem pojedynek toczył się zaskakująco dobrze. Znaczy był wyrównany. Brell nie zmiótł Laili w trzy sekundy, i to już było dziwne. Ale w sumie .. pojedynek był ustawiony, a Juda, kiedy ostatnio ją widziałem szalała z jakimś rytuałem..

Ravenna mnie zauważyła. Przemiła konwersacja, mała groźba tu i tam. Prawie przeoczyłem przez to finał przedstawienia. Brell przeteleportował się za plecy Laili, ona machnęła nożem za siebie i to trafienie okazało się fatalne w skutkach. Przeszło mi przez myśl, że powinna była od początku zamknąć oczy i zdać się na moc…

Nasz ulubiony syn księcia zaległ w kałuży krwi. Ale na tym się nie skończyło. O nie . Lailę poniósł entuzjazm.

– “Wiedziałeś o tym książę? Powiedz!!!” … No i powiedział.

To zdecydowanie nie należało do planu. Nie ruszać księcia – mówili. A teraz mamy małą wojnę domową. Co więcej, chcąc nie chcąc, raczej stoję już po jednej ze stron.

Przyłożyłem Ravennie pistolet do tyłu głowy i odpaliłem. Niestety, w ostatniej chwili zauważyła, więc odstrzeliłem jej zaledwie kawałek czaszki z uchem. Miałem nadzieję, na malowniczy rozbryzg jej mózgu na scenie. Kątem oka zobaczyłem karalucha samotnie ruszającego na Samuela. Szkoda, miałem nadzieję, że sam wyrwę mu gardło.

Książę masakrował Lailę, ale nie mogłem tak zostawić Ravenny. W końcu leżała na ziemi i z trudem się podnosiła. Pierwsza zasada Miyamoto Musashiego. “Nie pozwól, żeby twój przeciwnik podniósł twarz”. Wypróżniłem magazynek w okolicę jej głowy. Książę chwycił Lailę i uniósł sztylet. Było już za późno, więc odgryzłem Ravennie kawał szyi i urwałem jej głowę. Cios sztyletu zatrzymał się na sukni. Co za barany. Mogła mieć 10 powodów, żeby nie założyć tej sukni… plany w planach..

Suknia najwyraźniej przekierowała ranę w księcia. Samuel dokonał egzekucji. I to by było na tyle. Zabawa skończona.

Samuel się wyniósł, Laila znowu otarła się o śmierć. Dzień jak co dzień. No i oczywiście po odwaleniu brudnej roboty zostaliśmy grzecznie wyproszeni z podziału łupów. Normalka.

Kilka dni później mój stwórca zaprosił mnie na przekąskę z mojego następcy. Przeprosiny?? Idiotka. Naprawdę myśli, że jakiś tost naprawi wszystko po tym jak unikała, kłamała, oszukiwała i zapewne planowała mnie zabić?

Tościka??

Nie sądzę, żeby miała wyrzuty sumienia. Ale chce udawać, ok. Możemy poudawać. Może mnie jeszcze kilku tricków nauczyć. Garść informacji trzeba od niej wyciągnąć. Prawdziwe czy udawane wyrzuty sumienia mogą w tym pomóc.

Ale zaufania nie kupuje się tościkiem. Ooo nie..

Comments

BringMeThatHorizon BringMeThatHorizon

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.